Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Powrót króla

piątek, 7 maja 2004 13:38
Mateusz Cacek

5 Maja TVP zrobiła ogromny krok w kierunku uratowania piłki nożnej na swojej antenie, przywracając na stanowisko komentatorskie człowieka, który ma tyle samo zwolenników co i przeciwników czyli Dariusza Szpakowskiego.


Kiedy dzień wcześniej przeczytałem, że Szpakowski będzie komentował półfinałowy mecz Ligi Mistrzów Chelsea-Monaco niezmiernie się ucieszyłem, gdyż mimo swoich wad jest on jedynym komentatorem zatrudnionym w TVP potrafiącym stworzyć swoim komentarzem atmosferę piłkarskiego widowiska. Przez ponad półtora roku kibice piłkarscy nie mający dostępu do kodowanych telewizji byli skazani na Janusza Basałaja i jego "Młode wilczki", które zapisały się w historii TVP jako najgorsi komentatorzy sportowi. Nawet Jacek Jońca komentuje mecze z większym przejęciem niż Basałaj i jego uczniowie, którzy potrafią zarżnąć nawet najlepszy mecz w nie mniejszym stopniu niż trąbki słyszalne w tle podczas spotkań reprezentacji Polski.


Kiedy zasiadłem przed telewizorem w końcu poczułem, że oglądam mecz piłkarski, a nie relację z pojedynku szachowego w zatoce Perskiej komentowaną przez skazanego na krzesło elektryczne. Był jeszcze jeden powód, dla którego nie mogłem się doczekać powrotu Szpakowskiego. Otóż ostrzyłem sobie apetyt na jego lapsusy, bez których komentarz w jego wykonaniu byłby jak nie dosolona zupa. Mając w głowie takie klasyki jak: "Mirosław Trzeciak zdobył gola po indywidualnej akcji całego zespołu", "Bergkamp trafił bramką w słupek" czy "Popatrzmy na jego przytomność umysłu" oczekiwałem kolejnych tekstów rodem ze skeczy Monty Pythona. Po raz kolejny się nie zawiodłem, gdyż mimo przerwy od jesienie 2002 Szpakowski nie wyszedł z wprawy. Mogliśmy się na przykład dowiedzieć, iż Florentino Perez zmusza zawodników Realu do gry przy pełnych trybunach. Momentalnie wyobraziłem sobie jak Raul z Zidanem piszą do prezesa petycję z prośbą o rozgrywanie meczów na pustym stadionie a przynajmniej o zmniejszenie frekwencji. Łezka zakręciła się w oku kiedy Szpakowski nie był w stanie złożyć zdania na temat Franka Lamparda, który jest Anglikiem, "jak na którego przystało".


Dariusz Szpakowski robi fatalne błędy językowe i myślowe jednak można mu je wybaczyć gdyż są one tak komiczne, że nie sposób się zdenerwować. Poza tym z reguły wynikają one z emocji jakie Szpakowski przeżywa komentując mecz, czyli z tego czego brakuje Basałajowi...no może poza meczami Wisły Kraków. Żeby nie było tak różowo należy napisać, że komentatorski guru znowu zaczął podsumowywać mecz na piętnaście minut przed jego końcem co mnie i zapewne wielu innych kibiców lekko zirytowało. Podsumowując przytoczę tekst z Misia w zmienionej formie. "Byliśmy świadkami powrotu Dariusza Szpakowskiego, który być może i tam ma swoje minusy. Rozchodzi się jednak o to, żeby te minusy nie przesłoniły wam plusów". Miło było znowu usłyszeć to słynne "A Jezus Maria!".

Podaj ten news dalej: