Marek Saganowski: No, to mnie macie... [po wyjściu z szatni - gotowy na pytania o niestrzelonego karnego - red.].
No, to jak będzie z tymi karnymi?
- Z karnymi będzie tak, jak powiedział nasz kierownik. Już nie będę strzelał.
Trener Kubicki powiedział jednak, że wierzy w Saganowskiego i niewykluczone, że w razie czego, to znowu Pana wyznaczy.
- Nie, to już mi niepotrzebne. W końcu dostanę siwych włosów i znowu będę musiał się farbować. Nie ma sensu. Odpuszczę sobie. Nie zamierzam czekać do trzeciego razu. Szkoda, bo 3:0 to byłby świetny wynik. Trafiłbym w bramkę i by starczyło.
Michael Owen w Liverpoolu nie strzelił bodaj sześciu karnych w tym sezonie.
- Nie chciałbym go poprawiać. Dzisiaj oglądałem mecz Manchesteru United z Chelsea i to, jak karnego nie strzelił van Nistelrooy. Swojego trzeciego. Ja pozostanę przy dwóch.
A kto może Pana zastąpić? Artur Boruc?
- Mamy paru zawodników, którzy już w swojej karierze karne strzelali. Tak już kiedyś było, że Legia nie strzeliła trzech czy czterech karnych pod rząd. Ktoś na pewno się znajdzie. Ja z karnych na razie się wyleczyłem. Wolę strzelać z akcji.
Na wiosnę Pan oraz Ireneusz Jeleń strzeliliście po dziewięć bramek. Dziś żadnemu z Was się nie udało. Napastnik Wisły Płock to chyba jednak dobry zawodnik?
- Pewnie, że dobry. Słabi nie strzelają 16 bramek w sezonie. Nasza obrona zagrała jednak bardzo dobry mecz. Mamy jedną z najlepszych, a może nawet najlepszą defensywę w Polsce.
Czy przy stanie 0:0 też strzelałby Pan karnego?
- Na pewno. A stres przy stanie 2:0 był taki sam, jaki byłby przy mniej pewnym wyniku. Oczywiście po tym, jak poprzednim razem nie strzeliłem karnego.
Mecz z Wisłą w Waszym wykonaniu naprawdę dobry był dopiero po przerwie.
- Tak nam się układają mecze. Ciężko jest się "rozbujać". A na początku drugiej połowy strzeliliśmy bramkę i to nas uskrzydliło. Wisła tak jak każdy zespół w takiej sytuacji zaczęła grać bardziej otwarcie i to nam pomogło wychodzić z kontrami. Trener w przerwie dobrze nam przepowiedział, jak będą grali przeciwnicy, i niczym nas nie mogli zaskoczyć.
Bartosz Jurkowski brzydko Pana sfaulował. Czy coś się stało?
- Jak zwykle dostałem w to samo miejsce - w kostkę, którą wcześniej miałem kontuzjowaną. Nie wiem, czy ci ludzie tak dokładnie oglądają mecze i wiedzą, co mnie boli, ale zawsze trafiają. Wszystko już jednak w porządku.
Wywiad
Wyleczyłem się z karnych
niedziela, 9 maja 2004 23:40
Marek Saganowskiźródło: Gazeta Wyborcza