Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Jestem chłopakiem z Podlasia

piątek, 14 maja 2004 12:27
Łukasz Załuskaźródło: Kurier Poranny

Łukasz Załuska przed rundą wiosenną przeszedł do Jagiellonii Białystok z Legii Warszawa. Bramkarz drugoligowca jest zadowolony z atmosfery w drużynie, podoba mu się miasto. Układa mu się także w życiu osobistym. Za dwa miesiące Łukasz zostanie ojcem. Jego jedynym problemem jest nieprzychylność części białostockich kibiców.


W jaki sposób przejawia się ta wrogość?

Łukasz Załuska (bramkarz Jagiellonii): W trakcie meczów krzyczano bym wracał do Warszawy, że nikt nie potrzebuje mnie w Białymstoku. Dostawałem także anonimy z pogróżkami. To wszystko jest przykre. Wiem, że na początku nie grałem na najwyższym poziomie, zawaliłem dwie bramki w spotkaniu z RKS Radomsko, ale myślę, że z każdym meczem było coraz lepiej. Niestety, nieprzychylne głosy nie milkły. Przed incydentem z wkroczeniem grupy pseudokibiców do szatni również mnie obrażano i kiedy w drzwiach zobaczyłem jednego z nich przestraszyłem się, że przyszli po mnie. Na szczęście na strachu się skończyło. Dużo otuchy dodał mi transparent: "Łukasz trzymaj się!". Dzięki temu wiem, że mecz oglądają ludzie, którym zależy na piłce nożnej i są ze mną bez względu na to skąd przyszedłem.


Czujesz się bezpiecznie w Białymstoku?

- Muszę powiedzieć, że teraz obawiam się samotnie wyjść na spacer. Kibice na wszystko reagują impulsywnie. Jak jest dobrze, noszą nas na rękach. W trudnych chwilach odwracają się, a nawet grożą użyciem siły. Jestem przekonany, ze byłoby zupełnie inaczej, jakbym przyszedł z Wisły Kraków.


Chyba nie wszyscy wiedzą, że od dziecka byłeś kibicem Jagi?

- Jeździłem na mecze do Białegostoku jeszcze w czasach świetności naszego klubu. Byłem na wygranym spotkaniu 3:1 z Legią Warszawa i pamiętam, że bardzo ucieszyło mnie to zwycięstwo. Także w późniejszym czasie interesowałem się losami Jagiellonii. Wybrałem się na baraż o III ligę ze Spartą Szepietowo. Jestem przecież chłopakiem z Podlasia. Nie wierzę natomiast, że wśród obecnych piłkarzy naszego zespołu znalazłby się ktoś, kto szczerze stwierdziłby, że nie chce grać w Legii. To klub z tradycjami, dobry piłkarsko. W takich deklaracjach nie trzeba doszukiwać się żadnych podtekstów.


Straciłeś miejsce w bramce na rzecz Andrzeja Olszewskiego. Jak myślisz, dlaczego?

- Prezentujemy podobny poziom i po kilku porażkach trener chciał coś zmienić. Andrzej w obu meczach zagrał dobrze i nie zawiódł oczekiwań szkoleniowca. Myślę, że pozostanie w bramce do pierwszego poważniejszego błędu. W czasie letnich przygotowań zamierzam dojść do takiej formy, która nie pozostawi panu Mroziewskiemu innej możliwości, jak postawienie na mnie.


Jesteś wypożyczony do końca roku. Zamierzasz przedłużyć umowę?

- Teraz najważniejsze jest utrzymanie się w lidze. Po sezonie przyjdzie czas na rozmowy. Właścicielem mojej karty jest Krzysztof Sieja i to z nim Jaga będzie musiała dojść do porozumienia. Nie mam nic przeciw temu, by nadal grać w Białymstoku.


Dobrze czujesz się w drużynie?

- Przed przyjściem znałem Przemka Kuliga, Jacka Chańko i Marcina Warakomskiego. To pomogło mi szybko zaaklimatyzować się. Duże znaczenie miała wspaniała atmosfera w szatni. Jak coś idzie nie po naszej myśli, zawsze można liczyć na Tomka Reginisa, który żartem szybko potrafi rozładować napięcie. Po treningach najwięcej czasu spędzam z Przemkiem. Jesteśmy jeszcze kawalerami i mamy więcej luzu od reszty chłopaków. Niedługo przybędzie mi jednak obowiązków. Moja dziewczyna za dwa miesiące ma wyznaczony termin porodu. Najprawdopodobniej urodzi nam się chłopczyk.


Rozmawiał Adam Gruberski

Podaj ten news dalej: