Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Wypowiedzi legionistów

piątek, 14 maja 2004 23:44
Woytek i Fumenźródło: własne

Piotr Włodarczyk: Ostatni hattrick strzeliłem w meczu przeciw Amice Wronki, gdy grałem w Ruchu Chorzów. Pierwszy gol był ładny. Po prostu piłka naszła i weszła. Nic tylko trafić w bramkę. Ważne, że prowadziliśmy, choć zaraz potem był remis. Jednak nie wszystkie mecze są takie jak te z Polonią, gdzie się prowadzi 5-0 do przerwy. Zatem ważne, że dzisiaj wygraliśmy.

Jacek Magiera: Spodziewaliśmy się, że będzie to bardzo trudne spotkanie. Wiedzieliśmy, że Świt tutaj przyjedzie i zrobi wszystko aby wywalczyć jakieś punkty, ale my jesteśmy w tym sezonie bardzo mocni - gramy o zwycięstwo w każdym spotkaniu, dzisiaj też to było widać. Świt postawił bardzo trudne warunki, ale cieszymy się z tego, że strzeliliśmy trzy bramki i wygraliśmy. W tej chwili mamy komfort psychiczny i czekamy spokojnie do następnej kolejki. Wcześniej mamy jeszcze finał Pucharu Polski w Poznaniu i tam także chcemy wygrać. Nie zakładaliśmy czegoś takiego, żeby mógł być remis w tym spotkaniu albo porażka - graliśmy o zwycięstwo od pierwszej minuty i chcieliśmy za wszelką cenę strzelić bramki. Każdy kto przyjeżdza na Legię się nie położy, nie zawsze będziemy wygrywać do przerwy 5-0 bo się tak nie da. Świt wysoko postawił poprzeczkę, najważniejszy jest wynik końcowy - jutro już nikt nie będzie pamiętał, że było tak ciężko. Po drugiej bramce Świt trochę odpuścił i kontrolowaliśmy przebieg meczu do końca.

Tomasz Sokołowski I: W pierwszej połowie były warunki takie, a nie inne i dopiero w drugiej odsłonie udało się stworzyć sytuacje bramkowe. Zaczęliśmy grać pewniej, czego konsekwencją była druga bramka. Gdybyśmy nie stracili tej bramki na 1-1, to może by się wszystko inaczej potoczyło.

Marek Jóźwiak: Kolejny raz okazało się, że trener Wójcik nie jest cudotwórcą i nie kupuje meczów. Natomiast co do meczu, to Świt zagrał naprawdę dobrze, choć zajmuje odległe miejsce w tabeli. Osobiście widziałem gorsze drużyny na Łazienkowskiej. Goście zostawili serce na boisku, ale umiejętności były po naszej stronie.

Jacek Zieliński: Cieszę się, że udało się uczcić mój jubileusz zwycięsko, bo nie układało nam się najlepiej. Mam trochę żal, że kibicom zabrakło trochę cierpliwości oraz zaufania do nas. Po serii wygranych trochę zaufania nam się należy. Tym bardziej, że od wielu lat nie było przypadku, aby na Legii były jakieś układy. To troszeczkę nas zabalało. Tym bardziej, że wierzymy w naszych kibiców i tego samego oczekujemy od nich. Jednak graliśmy jednakowo tak samo, od pierwszej do ostatniej minuty graliśmy konsekwentnie i stawarzaliśmy sytuacje. Natomiast piłkarze Świtu grali naprawdę poukładany futbol i agresywny.

Artur Boruc: Miałem niedużo czasu na reakcję i nie zdążyłem się złożyć... choć niewiele brakowało, żebym to wybronił. Co do sytuacji z żółtą kartką, to rzeczywiście troszeczkę za nerwowo do tego wszystkiego podszedłem. Wydawało mi się, że spokojnie piłkę złapie, jeszcze chciałem ją zgrać sobie lewą noge i mi nie wyszło, więc musiałem się ratować łapaniem jej poza polem karnym. Cieszę się, że z tego nie padła bramka i jest tak jest - wygraliśmy 3-1, trzy punkty się liczą. Spodziewaliśmy się, że może być ciężko. Wiadomo, że Świt do końca będzie walczył o utrzymanie, a my również będziemy walczyć do końca o mistrza Polski. Smucą nas donosy, że chcieliśmy się ułożyć ze Świtem i ktoś mówił nawet, że jesteśmy sprzedawczyki. Udowodniliśmy tym wszystkim, że gramy do końca i nie wolno o nas tak mówić. Dziś wszystko Piotrkowi wychodziło bardzo dobrze, strzelił wcześniej dwie bramki i nie podarowałby mi gdyby nie podszedł do rzutu karnego i nie strzelił hat-trcika. Gdyby była potrzeba to bym podszedł do karnego.

Podaj ten news dalej: