Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Walka z bandytyzmem - priorytet

środa, 2 czerwca 2004 23:00
Piotr Zygoźródło: Gazeta Wyborcza

Rafał Stec: Zbaraniałem, kiedy przeczytałem Pańską wypowiedź, z której wynikało, że we wtorek właściwie nic się nie stało...Piotr Zygo, prezes Legii: Trochę Pan przesadza, to nie jest dokładny cytat, ale rzeczywiście, słowa bagatelizujące zajścia były błędne. Nie wycofuję się z nich, bo je naprawdę wypowiedziałem, ale wyjaśniam, że wywiadów udzielałem przyparty przez dziennikarzy do muru, obok szatni piłkarzy, nie wiedząc, co dzieje się na górze. Dziś wiem, że działy się rzeczy bardzo złe.Ilu bandytów zatrzymała ochrona? Ilu przekazała policji?- Niestety, ochrona zawiodła i bandyci zostali "tylko" wyrzuceni ze stadionu. Wobec firm, które wynajmujemy, wyciągniemy konsekwencje. Być może nie będziemy z nimi współpracować.Czyli bandyci nie zostaną ukarani?- Chcemy, by było inaczej. Rozmawiamy z telewizją, staramy się o zdjęcia, na których widać sprawców. Będziemy naciskać na policję, by winni karę ponieśli. Chcemy jednak walczyć z szerszym problemem. Po pierwsze, na mecz muszą wchodzić tylko osoby z biletem, a bywalec każdego stadionu w Polsce potwierdzi, że nieuczciwi bileterzy zdarzają się często. Wyeliminujemy ich co do jednego, nawet jeśli trzeba będzie się rozstać z firmami, które z nami współpracują. Po drugie, chcemy współdziałać z policją, władzami miasta i stworzyć jeszcze przed stadionem strefę, do której będą mogły wejść tylko osoby z wejściówkami. Żadnych koników, pijanych, przypadkowych osób, nikogo. Wstępna kontrola musi odbywać się już przed wejściem na stadion. Zwiększymy liczbę odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, zainwestujemy w stadion. Przypominam, że Legia nowego właściciela i władze ma od niedawna. Odziedziczyliśmy system bezpieczeństwa, który się do niczego nie nadaje. We wtorek kilka-kilkanaście osób zaatakowało piłkarzy, może setka bandytów z obu miast sprowokowała awantury. Umówili się telefonicznie, o czym dowiedzieliśmy się w trakcie meczu...W jaki sposób?- Swoimi kanałami. Wie Pan, jak to jest. Różni ludzie podchodzą i mówią różne rzeczy. Gdybyśmy wiedzieli przed meczem, tobyśmy pewnym rzeczom zapobiegli.Jak? Mówił Pan, że przy obecnej infrastrukturze to niemożliwe.- Nie wpuścilibyśmy kibiców Lecha. Może byłoby trochę spokojniej? W każdym razie system bezpieczeństwa na naszym stadionie trzeba gruntownie przebudować. Nigdy nie dam stuprocentowej gwarancji, że żaden bandyta na mecz się nie dostanie, ale to nie może być regułą. Jego miejsce jest w więzieniu, nie na stadionie piłkarskim. Niestety, wiem, że jesteśmy skazani na siebie. Możemy dostać werbalne wsparcie od władz, policji, PZPN. I na tym koniec. A bez wielkiej kampanii i determinacji trudno uchronić stadiony przed bandytami.A ja mam wrażenie, że i determinacja samych działaczy klubowych wiele by zrobiła.- Ona nie wystarczy. Prawo polskie nie pozwala nam sprawdzać wchodzącym na stadion dowodów osobistych, a identyfikatory ich nie zastąpią. Nie ma wspólnego standardu dla całej Polski, łatwo je podrobić.Jednak można np. skontrolować, kto siedzi na trybunie honorowej. A to z niej Michał Listkiewicz słyszał wyzwiska pod swoim adresem. Czemu Pan nie wyrzucił osoby czy też ludzi, którzy go obrażali?- Ja tego nie słyszałem, ale to oczywiście nie ma znaczenia. Powtarzam: firma ochroniarska popełniła we wtorek mnóstwo błędów. Ta osoba powinna zostać natychmiast wyprowadzona.Obiecuje Pan zatem, że na następnym meczu Legii w loży honorowej nikt nie będzie wyzywał prezesa PZPN?- Tego obiecać nie mogę. Obiecuję, że zostanie wyproszona. Natomiast na wtorkowy mecz z Widzewem być może w ogóle nie wpuścimy kibiców. Tzn. decyzję podejmie zarząd, ale moja osobista opinia jest taka, że stadion powinien zostać zamknięty. Musimy oczywiście skonsultować się z PZPN, mam jednak wrażenie, że po tych zajściach odczucia wszystkich są podobne. Do najbliższego meczu wiele zmienić się nie da, a tu trzeba zmian gruntownych.Jak Pan wyeliminuje te wszystkie nieformalne, oficjalnie niezwiązane z klubem grupy - często zresztą tworzone przez zwykłych bandytów - które "rządzą na stadionie"?- Wszystkie kluby w Polsce poddawane są naciskom struktur mafijnych. Piłkarze boją się o pewnych sprawach mówić, ale to tajemnica poliszynela. A nawet taką tajemnicą być nie powinno. Wokół wszystkich klubów działają takie kilkudziesięcioosobowe grupki, które mają stałe spotkania. Media też mogą wiele zrobić - tropcie, co się dzieje ze stadionowymi przestępcami. Np. sprawdźcie, co się stało z tymi, którzy brali udział w zamieszkach na stadionie Ruchu Chorzów. Dla Legii walka z bandytyzmem to teraz absolutny priorytet. Pytacie mnie o wzmocnienia, plany transferowe, cele sportowe. To istotne sprawy, ale najważniejsze to sprawić, by mecze można było oglądać w cywilizowany sposób.Rozmawiał Rafał Stec

Podaj ten news dalej: