Prezes Legii Piotr Zygo mówił we wtorek: "Nic się nie stało"... Michał Listkiewicz: Może uciekł, zanim bandyci wdarli się do loży honorowej. To, że prezes Zygo mówi: "Na trybunach czuję się bezpiecznie", nie znaczy, że jest bezpiecznie. Kilkunastu ludzi z loży honorowej zostało napadniętych i pobitych. Piłkarzy Lecha poturbowano i zabrano im medale za Puchar Polski. Pan Kazimierz Górski nie czuł się bezpieczny, nie mówiąc o innych znanych ludziach, którzy przyszli na mecz. Jan Kulczyk, Zbigniew Niemczycki, Stanisław Paszczyk, sponsorzy Pucharu Polski - ta kompromitacja rozegrała się na ich oczach. Jeden z działaczy PZPN dwa razy dostał kamieniem w głowę, inny został kopnięty i uderzony w tunelu. Trzy rzędy za mną siedział facet, który przez cały mecz mi ubliżał, i też nikt nie zareagował. Ale to najmniejszy problem. Ten atak chuliganów był jak cios w plecy. Wszyscy obawiali się zachowania fanów spod "Żylety", a tymczasem zaatakowali ci z trybuny krytej. Niedawno sekretarz Piłkarskiej Ligi Polskiej Leszek Miklas, który był przecież prezesem Legii, słuchał zachwytów, jak to na stadionie przy Łazienkowskiej jest teraz bezpiecznie i jaka panuje świetna atmosfera. Odpowiedział, że według niego to bomba z opóźnionym zapłonem. Chodziło mu o to, że na trybunach nie będzie bezpiecznie na dłuższą metę, dopóki pozwala się rządzić jakimś grupkom kibiców. A tak właśnie jest na Legii.Jakie będą kary PZPN?- Przede wszystkim finansowe. Legia będzie musiała zapłacić rekompensatę Lechowi. Już pytaliśmy klub z Poznania, jakie straty poniósł. W czwartek zbiera się Wydział Dyscypliny i podejmie decyzje.Gdyby na finale Ligi Mistrzów fani Monaco pobili piłkarzy Porto...- Finały Ligi Mistrzów odbywają się na stadionach, gdzie taki atak na lożę honorową nie jest możliwy. Poza tym jest doskonała ochrona. Ale przypuśćmy, że coś takiego się jednak stało. Monaco dostałoby ogromne kary finansowe, a drużyna byłaby zdyskwalifikowana z europejskich pucharów. W najlepszym razie miałaby zakaz gry na swoim stadionie.Ale PZPN stadionu Legii nie zamknie?- Ja jestem temu przeciwny, bo w ten sposób ukaralibyśmy większość kibiców Legii, którzy zachowywali się spokojnie. Nam chodzi o wyeliminowanie grupki bandytów, a nie stosowanie odpowiedzialności zbiorowej. Nie ma jednak wątpliwości, że Legia będzie musiała przedstawić program zwalczania chuligaństwa, jeśli chce, by przy Łazienkowskiej rozgrywane były mecze kadry lub takie spotkania jak finał Pucharu Polski. Gdybym mógł cofnąć czas, zdecydowałbym, że Lech i Legia grają jeden mecz finałowy na Stadionie Śląskim z ograniczoną liczbą fanów z obu stron.Po napaści piłkarze Lecha poszli do swoich kibiców i razem z nimi śpiewali: "Legia to stara k...". Co PZPN na to? - Też zostaną ukarani, choć oczywiście kary nie będą tak ostre, jak byłyby w sytuacji, gdyby piłkarze Lecha śpiewali coś takiego podczas ceremonii odbierania Pucharu. Wtedy uznalibyśmy, że sprowokowali bandycki napad. A tak wyładowywali swoją frustrację, co oczywiście ich nie usprawiedliwia.Rozmawiał Dariusz Wołowski