Stowarzyszenie Kibiców Warszawskiej Legii "Sekcja Sympatyków" pragnie ustosukować się do wydarzeń, które miały miejsce na Stadionie Wojska Polskiego w dniu 2 czerwca 2004 roku, po drugim finałowym meczu Pucharu Polski z Lechem Poznań.Wyrażamy nasze szczere ubolewanie z powodu incydentów, do których doszło na trybunie honorowej, podczas wręczania Pucharu Polski zawodnikom z Poznania. Chcemy jednak zwrócić uwagę, że ze swojej strony dołożyliśmy wszelkich starań, by w trakcie piłkarskiego święta - za jakie uważamy mecz o tak wielkiej randze - nie doszło do żadnych zakłóceń porządku, a także, by atmosfera finałowego spotkania była jak najlepsza. Przed meczem prowadziliśmy specjalną akcję, wystosowaliśmy apele na łamach tygodnika Nasza Legia, a także na stronach internetowych, nawołując do godnego zachowania w każdych okolicznościach, również w przypadku braku sukcesu zawodników Legii w dwumeczu. Mieliśmy również zapewnienia ze strony kibiców poznańskiego Lecha, że zorganizowana grupa z Wielkopolski podczas spotkania skupi się jedynie na dopingowaniu swojej jedenastki, nie nawiązując do animozji, które na przestrzeni lat pojawiały się pomiędzy naszymi klubami.Zwracamy uwagę, że przez większą część spotkania można było zauważyć, iż nasze apele przynoszą pożądany skutek. Z przykrością musimy jednak zauważyć, że jeszcze przed spotkaniem grupa kibiców Lecha zachowywała się wbrew ustaleniom, prowokując kibiców Legii ordynarnymi przyśpiewkami, a już w trakcie meczu stojący najbliżej sektorów zajmowanych przez warszawskich kibiców fani z Poznania, rzucali w ich stronę kamieniami. Tu należy zauważyć, że dzięki ludziom ze Stowarzyszenia, odpowiedzialnym podczas tego spotkania za to, by nie doszło do incydentów, udało się zapobiec eskalacji wydarzeń. Podobnie było już po meczu, gdy z sektora poznaniaków zaczęto rzucać środkami pirotechnicznymi. Wtedy również nasza reakcja na wymykające się spod kontroli wydarzenia była szybka i skuteczna. Niestety, nieodpowiedzialne zachowanie piłkarzy poznańskiego Lecha, którzy obraźliwymi gestami i obelżywymi przyśpiewkami kierowanymi w stronę kibiców Legii, sprowokowali kilku z nich, doprowadziło do nagannych zajść na trybunie honorowej.Mamy świadomość tego, że takie incydenty nie mogą mieć miejsca. Wiemy, że takim zachowaniom należy okazywać zerową tolerancję, że niszczą one dobry wizerunek kibiców warszawskiej Legii, nad którym od lat pracujemy. Nie możemy jednak dopuścić do tego, by nieodpowiedzialne zachowanie kilku osób utożsamiane było z wielotysięczną rzeszą sympatyków Legii Warszawa, którą reprezentujemy.Ze zrozumieniem przyjmujemy fakt nałożenia kar na nasz klub, musimy jednak zwrócić uwagę, że kary te są zbyt surowe. Mamy wrażenie, że Wydział Dyscypliny PZPN-u nakładając je, nie brał pod uwagę wpływu prowokacyjnego zachowania kibiców, a zwłaszcza piłkarzy Lecha Poznań. Obarczając odpowiedzialnością, wymierzając karę, trzeba również zwrócić uwagę na czynniki skutkujące. Raz jeszcze podkreślamy, że skutkujące incydentem uważanym przez nas za niedopuszczalny. Pragniemy też zwrócić uwagę na fakt, że ograniczenie liczby widzów ostatniego meczu sezonu na Łazienkowskiej, z Widzewem Łódź, tylko do posiadaczy karnetów, jest niesprawiedliwe, godzi bowiem w wielką rzeszę sympatyków piłki nożnej i warszawskiego klubu, pragnących aktywnie uczestniczyć w sportowym wydarzeniu o dużym ciężarze gatunkowym, a niemających nic wspólnego z incydentem z dnia 2 czerwca.Stowarzyszenie Kibiców Warszawskiej Legii "Sekcja Sympatyków" wyraża nadzieję, że kary nałożone na nasz klub zostaną złagodzone. Jednocześnie zapewniamy, że ze swojej strony nadal będziemy dokładać wszelkich starań, by stadion warszawskiej Legii był miejscem jak najbardziej bezpiecznym, na którym wiodącą pozostaje idea sportowej rywalizacji i wspaniałej atmosfery na trybunach.Prezes "Sekcji Sympatyków"Andrzej Piórkowski