Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Wiem o wszystkim

wtorek, 22 czerwca 2004 23:49
Dariusz Kubickiźródło: Gazeta Wyborcza

Jakie wrażenia wywiózł Pan z Portugalii?Dariusz Kubicki: Oglądałem pierwszą fazę turnieju. Na początku wszyscy zwykle grają asekuracyjnie. Robią wszystko, aby nie przegrać. Tak było i tym razem. Właściwie tylko w meczu Portugalii z Rosją postawiono na ofensywę. Jednak po przegranej z Grecją gospodarze imprezy musieli się odsłonić. Nie mieli innego wyjścia.Jakie spotkania Pan oglądał?- Zostałem wysłany na mecze Portugalii z Grecją i Rosją oraz Szwajcarii z Chorwacją. Na miejscu udało się dodatkowo załatwić wstęp na mecze Holandia - Niemcy i Dania - Włochy. Bardzo pomógł mi pan Piotr Pronobis z Olympic Travel.Został Pan wysłany do Portugalii przez PZPN. Dodatkowe mecze to dodatkowe koszty. Trzeba było płacić z własnej kieszeni?- Nie, ponieważ odległości pomiędzy miastami były niewielkie i udawało się dojeżdżać na te mecze jakby po drodze. Ale nawet gdybym musiał płacić, nic by się nie stało. To, że tam byłem, już się opłacało.Miał Pan kontakt z Polakami?- Wszyscy mieszkaliśmy w tym samym hotelu w miejscowości Figuera Dasoz położonej jakieś 200 km od Lizbony i 120 od Porto. To była nasza baza. Codziennie widziałem się z Pawłem Janasem, Maćkiem Skorżą czy Edkiem Klejndinstem. Z trenerem Wisły Płock Mirkiem Jabłońskim mieszkałem w pokoju. Z nim byliśmy na tych spotkaniach, na które udało się dodatkowo załatwić bilety.W jaki sposób tam się poruszaliście?- Czasem mieliśmy wynajęty samochód. A czasem jeździłem autobusem tam i z powrotem jak zwykły turysta. Niekiedy trzeba było trochę pokombinować, ale jak zna się język, to wszędzie można sobie dać radę.Zna Pan portugalski?- No, nie. Ale po angielsku z każdym się dogadam. Mimo tego, że nie wszyscy Portugalczycy mówią w tym języku.Jako zawodnik był Pan na mistrzostwach świata w Meksyku w 1986 roku. Czy te imprezy można porównać?- Na pewno zawsze w Europie jest lepsza organizacja. Ponadto w Portugalii jest bardzo duże zainteresowanie turniejem. W Meksyku bywało z tym różnie.Co albo może bardziej kto na tych mistrzostwach zrobił na Panu największe wrażenie?- Mimo że na początku mało było efektownych spotkań, to jednak poziom jest bardzo wysoki. Z dobrej strony pokazało się wielu zawodników. Wiem jednak, że z żadnym z nich nie mam szans współpracować w Legii.Jednak nie o to chodzi. Po prostu - który z tych graczy podobał się Panu najbardziej?- Z tych, których miałem okazję oglądać na żywo? Byłem pod wielkim wrażeniem gry taktycznej i umiejętności Niemca Michaela Ballacka. Ostatnio miał gorszy okres, a w Portugalii znowu jest znakomity. Świetnie w roli jedynego napastnika w zespole spisywał się Kevin Kuranyi. Bardzo podobał mi się także duński napastnik Jon Dahl Tomasson. Jestem natomiast zawiedziony Portugalczykami. Zwłaszcza w pierwszym spotkaniu, kiedy nie tworzyli zespołu, a grę opierali na indywidualnych szarżach Figo czy Ronaldo. Choć oni się rozkręcają i mogą jeszcze zajść daleko. To znaczy mogliby, tylko trafiają na Anglię.Anglicy są Pańskimi faworytami?- Stawiam na nich ze względu na sentyment. Grałem przecież w angielskich klubach. Na tych mistrzostwach stanowią prawdziwy monolit. Mogą zajść naprawdę wysoko.A jaki system gry dominuje na tych mistrzostwach?- Właściwie wszyscy grają czwórką w obronie, większość jednym wysuniętym graczem w ataku. Jednak jak zaczyna się palić grunt, to przechodzą na trójkę w defensywie, a do przodu posyłają dwóch zawodników.Czyli grają tak, jak to robi Legia. To znaczy, że Legii grunt zwykle pali się pod nogami?- W poprzednim sezonie raczej rzadko bywaliśmy w porządnych opałach. System 3-5-2 u nas się sprawdził, na razie nie będziemy go zmieniać. Może z czasem pomyślimy o zmianach, pogramy 4-4-2, może i jednym napastnikiem. Jednak nie od razu.W przodzie Legia ma Marka Saganowskiego i Piotra Włodarczyka. Czy nie szkoda byłoby jednego z nich sadzać na ławce?- Absolutnie nie o to mi chodzi. Przy innym systemie gry Piotrek jest w stanie spełniać rolę skrzydłowego schodzącego do środka. Możliwości mamy sporo.Jak ocenia Pan to, co ostatnio dzieje się wokół Legii? Kandydatury tych wszystkich nowych piłkarzy. Choćby to, że do klubu wraca Bartosz Karwan czy testy Wojciecha Szali w Zenicie. A może coś Pana zaskoczyło?- Te sprawy są ze mną uzgadniane i mimo że nie było mnie w kraju, to wiem o wszystkim. Nie wyobrażam sobie, aby było inaczej. Ci, którzy rozmawiają z Legią, mają moją akceptację.Odszedł Aleksandar Vuković. Czy Ireneusz Kowalski to właściwy zawodnik, by zastąpić go na środku pomocy?- Jestem nim zainteresowany, ma spore możliwości, perspektywy. W Legii mógłby dostać mocne wsparcie od mediów i kibiców, tu mógłby się rozwinąć.Zarzuca się Panu, że nie stawia na młodych zawodników. A do Legii z wypożyczenia do Świtu wraca Mariusz Zganiacz.- Gdybym miał w składzie młodych, tobym na nich stawiał. Przyjdzie Maciek Korzym i wyłącznie od niego zależy, czy wywalczy miejsce. Nie można stawiać na młodych, tylko dlatego że są młodzi. Oczywiście Mariusz to dobry piłkarz, ale u nas miałby kłopoty. Pograł już w lidze i szkoda byłoby, żeby w Legii znowu usiadł na ławce. Być może jeszcze raz go wypożyczymy [najprawdopodobniej do Odry Wodzisław - red.].Drużyna w poniedziałek spotyka się na badaniach wydolnościowych i rozpoczyna przygotowania do nowego sezonu. Tymczasem pański kontrakt kończy się 30 czerwca. Co z nową umową?- Negocjujemy. Spotkałem się już kilkakrotnie z prezesem i wszystko jest na dobrej drodze. Przynajmniej mam taką nadzieję.A kiedy urlop? Był Pan na mistrzostwach, za chwilę nowy sezon, wyjazdy na obozy. Kiedy przyjdzie czas na odpoczynek z rodziną?- Pobyt w Portugalii traktuję jako urlop dokształcający. Może teraz uda się wyskoczyć gdzieś na dwa-trzy dni. Z tym że nie na pewno, bo pracy jest sporo. Z prawdziwym urlopem poczekam do grudnia. Choć z drugiej strony w tym czasie planuję wyjazd na staż. Marzę o tym, by trafić do Valencii. To jednak nie są proste sprawy. Aby się udało, trzeba będzie użyć różnych koneksji.Czy to prawda, że miał Pan ofertę pracy z zagranicy?- Nie należę do trenerów, którzy trąbią o tego rodzaju sprawach. Nawet jeżeli coś było na rzeczy, to nie jestem zainteresowany. Jestem szczęśliwy, pracując w Legii, tu mam ogromną szansę spełnienia.To skąd ta oferta?- Nie powiem.Rozmawiał Maciej Weber

Podaj ten news dalej: