Surowe konsekwencje grożą prezesowi Legii Piotrowi Zygo. Przewodniczący Rady Bezpieczeństwa i Kultury Widowni Mieczysław Bigoszewski nie zamierza zrezygnować z wyjaśnienia przyczyn zajść, jakie miały miejsce na stadionie Legii po drugim finałowym meczu PP. "Wystąpimy do właściciela klubu o wyciągnięcie skrajnych konsekwencji wobec prezesa klubu, który ponosi ogromną winę za tamte wydarzenia" - powiedział Bigoszewski.Według relacji przedstawicieli PZPN i policji prezes Zygo wydał polecenia, aby wpuścić od strony kortów grupę kibiców, z których część zajęła miejsca w loży VIP-ów. Bigoszewski uważa, że pan Zygo powinien zapłacić nawet utratą stanowiska."Nie zamierzamy tego komentować. Dopóki zapowiadana przez Radę decyzja nie zostanie podjęta, nie mamy na ten temat nic do powiedzenia" - powiedział Jacek Bednarz, rzecznik prasowy klubu. Już teraz Legia podjęła decyzję, że od nowego sezonu na stadion nie wejdzie żaden kibic bez identyfikatora i dodatkowego dowodu tożsamości. Klub zamierza przygotować także pomieszczenie spełniające rolę aresztu tymczasowego. "Uważamy, że na stadionie powinien znajdować się stały punkt, czyli miejsce, do którego w trakcie meczu można odprowadzić osoby zastrzymane za naruszenie porządku" - dodał Bednarz.