Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Legia jak magnes

czwartek, 24 czerwca 2004 07:04
Ireneusz Kowalskiźródło: Gazeta Wyborcza

Jest Pan zadowolony? Gdyby było inaczej, przyjazd do Warszawy nie miałby sensu.Ireneusz Kowalski: Legia to wyzwanie. To klub, w którym jeżeli nadarza się taka okazja, trzeba się sprawdzić, jeżeli ma się odwagę i wierzy się w swoje umiejętności. A ja wierzę, że sobie tutaj poradzę, i dlatego przyjechałem. Nie będę ukrywał, że miałem też oferty z innych klubów pierwszoligowych, jedną nawet bardziej atrakcyjną finansowo. Ale Legia to jednak Legia, nie będę oryginalny. Ten klub jest jak magnes.Legia zainteresowała się Panem już przed rokiem.- Dostałem propozycję, ale wtedy miałem ważny kontrakt z Zagłębiem Lubin. Klub nie chciał mnie puścić, mimo że spadliśmy z ligi. Teraz wróciliśmy do ekstraklasy, a mój kontrakt kończy się 30 czerwca. Legia też mogła się wahać, bo trzeba było za mnie zapłacić. Teraz jest łatwiej - przychodzę za darmo.Niby łatwiej, a wczorajsze rozmowy w towarzystwie pańskiego menedżera Jarosława Kołakowskiego na Legii trwały dwie godziny. Dlaczego tak długo?- Wszystko trzeba ustalić, każdy szczegół. I dlatego to wszystko tak się przeciąga. W środę już ustaliliśmy faktycznie wszystko jeżeli chodzi o sprawy finansowe, o długość kontraktu. Na urlopie jest doktor Machowski i to w tej chwili jedyna przeszkoda. Jak badania wykażą, że jestem zdrowy, w poniedziałek podpiszę kontrakt.Zagłębie także się wzmacnia, ma bogatego sponsora. Nie było pomysłu, by tam kontynuować karierę?- Prowadziliśmy rozmowy, ale na dziś nic tam nie wiadomo. Nie ma osób władnych podejmować decyzje, nie wiadomo, jakim budżetem klub będzie dysponować. Poza tym nie chciałbym do końca życia grać o dziewiąte czy dziesiąte miejsce w lidze. Tu stawką jest pierwsze.Czego oczekuje Pan po przyjściu do Legii? Wypromowania się za granicę?- Myślę, że każdy zawodnik myśli o wyjeździe. Z Legii na pewno będzie mi łatwiej wyjechać niż z jakiegokolwiek innego polskiego klubu. Teraz jednak myślę tylko o tym, aby tu się pokazać. I o mistrzostwie Polski, bo Legia przecież gra tylko o najwyższe cele.Z Legii odszedł jej środkowy pomocnik Aleksandar Vuković. Ma Pan być jego następcą?- Trener Kubicki widzi mnie na tej pozycji.Czym różni się Pan od Vukovicia? Poza - nie ukrywajmy - wzrostem. Serb jest wysoki.- Nie będę się żalił ani chwalił. Boisko zweryfikuje, wtedy kibice zobaczą, jakie mam zalety. Uważam, że stać mnie na jeszcze lepszą grę niż jaką prezentował w Legii Vuković. Przyjście do nowego klubu to dla mnie bodziec. Myślę, że wszystko potoczy się dobrze.A jak u Pana ze strzałami z dystansu? To nie był atut poprzednika.- Mam dwie nogi - prawą i lewą. Obie do strzelania. Wydaje mi się, że uderzenie mam niezłe.Trener Kubicki zwykle w pierwszej kolejności daje szansę gry zawodnikom, których dobrze zna. Nowi przeważnie muszą dopiero wywalczyć miejsce w składzie, a w Legii konkurencja jest ostra.- Znam tych zawodników i wierzę, że stać mnie na grę w podstawowej jedenastce. Wierzę w siebie. Kluczem będą sparingi przed sezonem.A grał Pan już z którymś z zawodników Legii w tej samej drużynie?- Z Piotrkiem Włodarczykiem, Markiem Saganowskim, Radkiem Wróblewskim, Tomkiem Jarzębowskim graliśmy w różnych młodzieżowych reprezentacjach. Jest Andrzej Krzyształowicz, z którym występowałem w Zagłębiu, znam też Łukasza Surmę, Tomka Sokołowskiego II. Jeżeli chodzi o chłopaków, to z przyjęciem w Legii nie powinno być żadnego problemu.Na jak długo podpisze Pan kontrakt? I czy to właśnie optymalny okres?- Podpiszę czteroletni kontrakt. Wolałbym może trzyletni, są jednak zapisy pozwalające mnie i klubowi na pewne manewry. Znalazła się w nim suma odstępnego. Jeżeli będę grał dobrze, a jakiś klub zechce mnie pozyskać przed wygaśnięciem kontraktu, to nie będzie problemu.O kibicach Legii mówi się, że potrafią stworzyć na stadionie najlepszą atmosferę w Polsce. Czy gra na stadionie przy Łazienkowskiej także będzie przeżyciem?- Drużyny, które tu przyjeżdżają, mają drżenie kolan. Wiadomo że tu atmosfera jest wspaniała, a kibice są dwunastym zawodnikiem Legii.Pan, przyjeżdżając na Legię, też czuł, że drżą Mu kolana?- Na Łazienkowską przyjeżdżało się zawsze z nastawieniem, że jak będzie remis, to będzie fajnie. Ja tu grałem trzykrotnie. Raz udało się zremisować 2:2, dwa razy Zagłębie przegrało - 1:3 i 0:1.Teraz jestem w Legii i sytuacja się odmieni. To fajne, że wszędzie, dokąd pojedziemy, będziemy w roli faworyta i wszyscy będą nas się bali.Rozmawiał Maciej Weber

Podaj ten news dalej: