Krzysztof Lech: Dlaczego zdecydował się Pan na przejście do Legii?Mirko Poledica: To najlepszy klub w Polsce, z tradycjami. Dostałem ciekawą propozycję i przyjechałem do Warszawy.Występował Pan już w Polsce. Wiosną 2003 roku był Pan piłkarzem Lecha Poznań.Wtedy w klubie z Poznania była bardzo trudna sytuacja. Walczyliśmy o utrzymanie w lidze i liczył się każdy punkt. Trener Bohumil Panik dał mi szansę gry i bardzo mile wspominam ten czas.Kiedy zaproponowano Panu przejście do Legii?W ubiegłym roku, przed moim odejściem z Lecha do Sparty Praga działacze Legii rozmawiali z przedstawicielami poznańskiego klubu, ale się nie dogadali. Przed trzema miesiącami skontaktował się ze mną menedżer legionistów Janusz Olędzki. Wspólnie z prezesem Piotrem Zygo przyjechali do Pragi i dość szybko ustaliliśmy warunki mojego przejścia do Legii.Do Warszawy przyjeżdża Pan z rodziną?Tak. Mam o rok młodszą ode mnie żonę - Draganę i dwuletnią córeczkę Nikolinę.W Legii zapowiada się ostra walka o miejsce w składzie?Bez konkurencji nie ma dobrych wyników. Nie boję się rywalizacji. Myślę, że uda mi się przekonać do siebie trenera Dariusza Kubickiego.Bywał Pan już wcześniej w Warszawie?Kilka razy, ale najbardziej pamiętam mecz, kiedy występowałem w Lechu Poznań. Przegraliśmy wtedy na Łazienkowskiej 0-2.Jak rozpoczęła się Pańska kariera piłkarska?Mając 10 lat, zacząłem trenować w moim rodzinnym Boraću Cacak. Grałem w tym zespole aż do 2000 roku, czyli do 22. roku życia. Później przez przez dwa i pół roku byłem zawodnikiem Vojvodiny Nowy Sad. Wówczas dostałem również powołanie do reprezentacji nowej Jugosławii. Później przeszedłem do Lecha Poznań, a ostatni rok spędziłem w Sparcie Praga.Ale w czeskiej stolicy nie grał Pan zbyt dużo?Byłem podstawowym zawodnikiem, występowałem we wszystkich meczach eliminacyjnych Ligi Mistrzów. Trzy dni przed rozpoczęciem fazy grupowej tych rozgrywek doznałem kontuzji i wszystko się popsuło. Przez półtora miesiąca pauzowałem. Przez ostatnie pół roku grałem w kilku meczach, m.in. z Milanem. Niestety, w lidze nowy trener Frantiszek Straka nie stawiał na mnie. Jestem lewym obrońcą, a on postanowił zrobić ze mnie ofensywnego pomocnika. Gra zaraz za napastnikami bardzo mnie męczyła.Rozmawiał Krzysztof Lech