Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Jestem lepszym zawodnikiem

czwartek, 1 lipca 2004 23:32
Bartosz Karwanźródło: Gazeta Wyborcza

Jak syn marnotrawny, po dwóch latach w Niemczech, wraca Pan do Legii... Bartosz Karwan: Nie uważam się za syna marnotrawnego. Po prostu uznałem, że nie ma sensu, bym po raz kolejny próbował walczyć o miejsce w Hercie Berlin i, za porozumieniem stron, rozwiązaliśmy kontrakt. Moim zdaniem najlepszy dla mnie był powrót na Łazienkowską, skąd odchodziłem jako mistrz Polski.Co się zmieniło przez te dwa lata?- Wiele. Organizacyjnie na pewno jest lepiej. To, co dwa lata temu wydarzyło się po sukcesie, nie było godne tamtego tytułu mistrzowskiego. Drużyna popadła w tarapaty finansowe. Ostatnio jednak zaczęła z nich wychodzić. Klub jest więc ten sam, ale nie taki sam. Legia zaczyna spełniać europejskie standardy. A wiele wskazuje na to, że będzie jeszcze lepiej.Nie było Pana w kraju tyle czasu, nie występował Pan w reprezentacji. Jakim piłkarzem jest Pan teraz? Nie stracił Pan, siedząc na ławce rezerwowych Herhy?- Denerwują mnie takie pytania i twierdzenie, że przez dwa lata nie miałem piłki przy nodze. Wszystkich niedowiarków zapraszam więc na tydzień do Berlina. Proszę jechać i obejrzeć, jak się tam trenuje. Jasne, nie grałem za dużo, sportowo może i straciłem. Ale uważam, że miesiąc normalnych przygotowań, kilka sparingów wystarczy mi do powrotu do wysokiej formy. Będą mecze, będę grał, będzie łatwiej.Kiedy zaczął Pan negocjacje w sprawie powrotu do Legii? I czy były one długie?- Rozmowa o pieniądzach trwała bardzo krótko. Dłużej zeszło nam na sprawach formalnych, ale i te szybko dogadaliśmy. Szansa powrotu na Łazienkowską pojawiła się już rok temu. Porozmawiałem z panem Engelem, ówczesnym dyrektorem Legii. Ale wówczas za punkt honoru postawiłem sobie powalczenie o miejsce w składzie Herthy. Jeśliby okazało się, po przygotowaniach, że się nie uda - byłbym w Warszawie rok temu. Ale przekonałem do siebie trenera i jako jeden z pierwszych wywalczyłem sobie pozycję w pierwszej jedenastce. Sprawa Legii więc upadła. Niestety, zagrałem tylko w pierwszym meczu. Potem wróciłem na ławkę.Dlaczego?- Proszę spytać trenera. Ja już do tego nie wracam. To historia. Teraz jest Legia.A mogła być... Wisła Kraków. - Była taka możliwość. Z Krakowa dostałem propozycję rok temu. Ale chciałem grać w Legii.Czy jest możliwe, że w tym sezonie Legia zdetronizuje Wisłę?- Wyjeżdżałem stąd jako mistrz Polski. Wracam i widzę zespół, który na pewno nie jest gorszy od tamtego. I na pewno klub ma w tej chwili większe możliwości organizacyjne, nie powinno być żadnych problemów. Więc czemu nie...Z jakim numerem będzie Pan grał? Z 13.?- Nie wiem. Nie zastanawiałem się nad tym. Nie jest to najistotniejsze.Kibice widzą w Panu jednego z liderów drużyny...- Cenię sobie takie opinie. Ale ten zespół nie potrzebuje jednego lidera. Piłka to gra zespołowa, a ja będę chciał pomóc drużynie.Jest Pan lepszym piłkarzem, niż kiedy Pan stąd odchodził?- Na pewno bardziej doświadczonym. Myślę, że będzie ze mnie pożytek. Jestem bardziej ukształtowany jako piłkarz. Odchodząc z Legii, byłem w wysokiej formie, mam nadzieję, że szybko ją odzyskam. Boisko wszystko zweryfikuje, ale uważam się za lepszego zawodnika niż dwa lata temu.Czeka Pana rywalizacja o miejsce w składzie z dwoma Tomaszami Sokołowskimi...- Grałem pięć lat w Legii, wcześniej w GKS Katowice. Nikt nigdy nie wystawiał mnie dlatego, że lubił bardziej od innych. Zawsze potrafiłem wywalczyć sobie miejsce w składzie, nie boję się rywalizacji.Myśli Pan o powrocie do kadry?- Na razie to myślę tylko o Legii. Jest najważniejsza. Potem zobaczymy.Rozmawiał Robert Błoński

Podaj ten news dalej: