Popołudniowy trening był ostatnim na zgrupowaniu w Białej Podlaskiej dla Tomasza Jarzębowskiego, Artura Boruca i Piotra Włodarczyka. Trzech reprezentantów Polski powołanych na mecz z USA udało się samochodem kierownika Zawadzkiego do Warszawy. Jak do tej pory Tomasz Jarzębowski zagrał w kadrze tylko raz - 30 kwietnia 2003 w spotkaniu z Belgią. "Liczę, że po meczu z USA trener Janas będzie częściej powoływał mnie do kadry. Teraz mam okazję ponownie zaprezentować swoje umiejętności, wierzę, że pozostawię po sobie dobre wrażenie. Chociaż z drugiej strony termin wyjazdu nie jest optymalny. Jesteśmy w toku przygotowań do nowego sezonu, a koledzy z Lecha Poznań dopiero dziś zaczynają treningi. Nie jestem w swojej normalnej formie" – mówi "Jarza".Artur Boruc miał okazję występować w kadrze 2 razy. Co więcej grając 45 minut w meczu z Grecją, można powiedzieć, że ograł mistrza Europy. "Teraz wszyscy z tego żartują, ale wiadomo, że mecze towarzyskie rządzą się swoimi prawami. Tak na marginesie dodam, że futbolu, jaki prezentuje Grecja nie cierpię i nie rozumiem." - powiedział Boruc.Piotr Włodarczyk lecąc do USA jest niemal nowicjuszem. "Ostatni raz z orzełkiem na piersi zagrałem za trenera Wójcika w meczu z Hiszpanią w 1999 roku, teraz ponownie poczuję atmosferę reprezentacji i mam nadzieję, zadomowię się w niej na dłużej" – mówi "Włodar".