Drodzy przedstawiciele KP Legia, w związku z awizowanymi cenami biletów oraz karnetów na sezon 2004/2005 chciałbymwyrazić swoje zdanie na ten temat. 350 złotych za karnet i 30 za wejściówkę na jedno spotkanie to, według mnie, stanowczoza dużo. Pomijając fakt, iż na pewno nie będę mógł sobie pozwolić na oglądanie mej ukochanej drużyny nawet z trybunyotwartej, to żywię wątpliwości wobec przyczyn tak drastycznej podwyżki. Czy poziom sportowy legionistów uległ aż takdrastycznej poprawie, iż wyższe ceny biletów mają go odzwierciedlać? A może to komfort oglądania (i uczestniczenia!) wwidowisku miałby zrekompensować wzrost cen, które i tak w ubiegłym sezonie były jednymi z najwyższych, o ile nienajwyższymi, w kraju? Po przejęciu akcji naszego Klubu, nowi włodarze zapowiadali "czerpanie małą łyżeczką". Jak sięokazuje, dotyczy to wyłącznie stosunków klub-kibic, z drugiej strony oczekuje się od sympatyków Legii znacznegozwiększenia nakładów. Gdzie tu logika? O nader pewnym spadkufrekwencji nie muszę chyba wspominać. Również o reperkusjach mniejszej liczby fanów na trybunach powinni Państwo wiedziećdoskonale. W konflikcie z CWKS jednym z punktów zapalnych była sprzedaż pamiątek, gadżetów, ITI przykładało sporą uwagę dotej gałęzi marketingu, komu mają być sprzedawane owe koszulki, szaliki, czapeczki skoro na przeciętnym meczu zjawi się5000-6000 ludzi bez większych nadziei na obejrzenie oprawy meczowej na najwyższym światowym (podkreślam to) poziomie?Zwracam uwagę na wkład kibiców, zarówno tego biznesmena przychodzącego od czasu do czasu, jak i oddanego fanatyka (w jaknajbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu) z "Żylety", na wynik sportowy. Czy mało było wypowiedzi o doskonałejatmosferze na stadionie Wojska Polskiego, o kibicach walczących z negatywnym wizerunkiem przez spektakle jakie tworzyli natrybunach? Bez choćby minimalnej chęci współpracy z obu stron nie da się kontynuować tego dzieła. Podejrzewam, iż wdecyzji o wprowadzeniu obecnych cen utwierdziła Państwa sprzedaż biletów na finał Pucharu Polski z zeszłego sezonu, kiedyto Legia podejmowała Lecha Poznań - bilety na trybunę odkrytą w cenie 30 złotych (jak obecnie) a również płatne wejście nałuk od strony ulicy Łazienkowskiej (ewenement, ten sektor nieczęsto zapełniał się nawet gdy wpuszczano nań za darmo). Jaksądzę haniebne zajścia po zakończeniu wspomnianego spotkanie również nie pozostały bez echa, być może zrodziła się ideapozbycia się tej części widzów, dla której sam mecz niekoniecznie był najważniejszym celem odwiedzania Legii, poprzez wyższe ceny. Taka próba upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu może spowodować ciężką niestrawność w żołądkach działaczy. Pomijam fakt nie przełożenia się wyższych cen biletów na wynik sportowy w tamtym meczu. Podsumowując, kibice mogą obyć się przez jakiś czas bez przychodzenia na stadion. Mogą, choć będzie ciężko. Takżepiłkarze przecierpią jakoś niską frekwencję, najwyżej zdobędą w rundzie 2-3 punkty mniej z powodu braku wsparcia wostatnich minutach (być może tutaj oceniam rolę kibiców nieco na wyrost), tylko w takim układzie po co komu ta zabawa?Zespoły takie jak, z całym szacunkiem, Groclin, Amica to komety -jaśnieją przez jakiś czas, wkrótce ich zabraknie i niktnie będzie płakał. Brak im jednego z trzech fundamentów klubu z sukcesami, choćby kadra piłkarska i władze były jaknajlepsze, to nie stoi za nimi poparcie rzesz kibiców, za przykład niech służy choćby odśnieżanie płyty przed meczem zLazio w Krakowie. Gwiazdami na futbolowym firnamencie są Lechy, Wisły, Pogonie, Cracovie - nawet jeżeli jakiś czas zahoryzontem, to prędzej czy później świecą znów, dzięki sympatykom gotowym poświęcić naprawdę wiele dla barw, dla tradycji. Daleki jestem od mówienia wykształconym przecież ludziom jak mają kierować klubem, zwracam jedynie uwagę na swoistyrozkład ciężaru.Z Poważaniem Dla Wszystkich Mających W Sercu Dobro Legii