Marcin Smoliński nie jest jeszcze piłkarzem Legii, gdyż działacze nie dogadali się w sprawie odstępnego. GKP Targówek żąda 100 000 złotych, natomiast Legia jest skłonna zapłacić połowę tej sumy za tego utalentowanego pomocnika. "I z tej kwoty nie zrezygnujemy. Smoliński nie grał w naszym klubie na zasadzie amatora, regularnie dostawał pieniądze. Nie chcemy dużo, zwłaszcza, że mamy jeszcze oferty z trzech innych klubów" - wyjaśnia Zbigniew Bucoń, dyrektor GKP Targówek. Inaczej do tej sprawy podchodzi sam piłkarz. "Ja już jestem w Legii. Treningi z tymi piłkarzami wiele mnie uczą, to prawdziwa przyjemność być z nimi w drużynie. Jestem rodowitym warszawiakiem. Zrozumiałe więc, że od małego kibicowałem Legii. Teraz spełnią się moje marzenia" - mówi Smoliński.Ustalono już także warunki występów zawodnika na Łazienkowskiej. Kontrakt ma obowiązywać przez cztery lub pięć lat.