Jest Pan zaskoczony powołaniem do reprezentacji?Piotr Włodarczyk: Raczej nie. Od dłuższego czasu mówiło się, że trener Paweł Janas da mi szansę. Szansa pojawiła się dopiero w momencie, gdy selekcjoner nie powołał piłkarzy Wisły Kraków oraz tych, którzy grają poza Polską. Trochę to przykre.- Na budowanie nowej reprezentacji jest już chyba zbyt późno. Ale kilku z powołanych teraz piłkarzy może zostanie w kadrze. Dlatego cieszę się, że dostałem szansę. Zrobię wszystko, żeby to nie było tylko jednorazowe powołanie.Tak jak za czasów trenera Janusza Wójcika w 1999 roku. Zagrał Pan tylko kilka minut w przegranym 1:2 meczu z Hiszpanią.- Będę walczył o to, żeby zadomowić się w kadrze. Przecież w reprezentacji olimpijskiej grałem dość długo. Do reprezentacji wrócił Pan dzięki grze w Legii.- Z pewnością z Legii łatwiej dostać się do reprezentacji niż z Widzewa. Dziękuję kolegom z drużyny, bez których nie zdołałbym strzelić tylu bramek.Czy jest Pan zaskoczony faktem, że trener Janas stawia na zawodników z drużyn wielkopolskich, które skończyły sezon na gorszych miejscach niż Legia?- Nie chciałbym komentować decyzji trenera. On jest selekcjonerem.Z kim chciałby Pan wystąpić w ataku przeciwko Stanom Zjednoczonym?- Z Markiem Saganowskim. Ale on nie został powołany do kadry. Był Pan już w Chicago cztery lata temu z zespołem Ruchu Chorzów. Teraz będzie Pan przewodnikiem grupy?- My nie jedziemy tam na wycieczkę zwiedzać czy bawić się, tylko do ciężkiej roboty.Nasza reprezentacja wystąpi, powiedzmy szczerze, w rezerwowym składzie. Nie obawia się Pan o wynik meczu?- Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nie będzie łatwo. Ale mamy także świadomość, że to dla każdego z nas ostatnia szansa zadomowienia się w reprezentacji.Termin wyjazdu do USA nie jest chyba zbyt fortunny.- To prawda, bo my dopiero zaczynamy przygotowania do sezonu. Z Tomkiem Jarzębowskim i Arturem Borucem musieliśmy wyjechać ze zgrupowania Legii. Tam mieliśmy trening, przede wszystkim siłowy.Rozmawiał Maciej Rowiński