Mariusz Walter: "Dostaliśmy pismo od "Cyberfanów", w którym dano popis merytorycznych umiejętności i polszczyzny, a nie popis presji, awanturnictwa i szantażu. Takie pismo jest materiałem, o którym można i trzeba rozmawiać. Dlatego na czwartek zaplanowaliśmy spotkanie z przedstawicielami organizacji kibicowskich, by uzasadnić naszą decyzję raz jeszcze.Proszę zrobić prosty rachunek, Po pierwsze - któremu klubowi w Polsce udało się na piłce zarobić. Po drugie - z jakim zadłużeniem przejęliśmy Legię. Po trzecie - jakie mamy potencjalne możliwości wpływów, kiedy odmawia się nam prawa do herbu Legii, gdy to nie my sprzedajemy w trakcie meczów szaliki i czapeczki, kiełbaski itd. Ponadto z powodu nagannych zachowań fanów jest olbrzymi problem z pozyskaniem sponsorów. Skąd w tej sytuacji mamy wziąć przychody? Wszystko, co zostało obiecane przy przejęciu Legii, spełniamy konsekwentnie, krok po kroku.Po zajściach w Białymstoku czy po awanturze podczas dekoracji piłkarzy Lecha Poznań w Warszawie nie jest łatwo znaleźć firmę, która chciałaby sponsorować Legię. Sport jest miejscem zainteresowania sponsorów, którzy poszukują pozytywnie emocjonującego widowiska. A co u nas otrzymują? Jak ich zdobyć w tej sytuacji? Obejmując Legię wiedzieliśmy, że trzeba będzie w nią inwestować kilka lat. Dziś stajemy pod zarzutem "żarcia chochlą". To oczywisty kretynizm. Dlaczego nikt się za nami nie ujmuje, dlaczego nie widzi, że my chcemy z tego klubu zrobić coś sensownego? Można się nie zgadzać ze wszystkimi transferami, ale mamy w tej chwili bardzo szeroką i budzącą nadzieje kadrę. A nowi piłkarze nie przyszli za darmo, tylko za kolejne pieniądze, oprócz tych 20 milionów długu, które trzeba wciąż spłacać. To z czego mamy, za przeproszeniem, żyć? Podwyżka cen biletów stanowi jeden z elementów próby zrównoważenia budżetu."