Rywalizację w kategorii do 66 kg międzynarodowego turnieju zapaśniczego im. Pytlasińskiego na Torwarze zdominował "Diabeł" Włodzimierz Zawadzki. Legionista wygrał wszystkie walki w grupie eliminacyjnej.Przed dzisiejszą fazą finałową Zawadzki jest faworytem do zwycięstwa w bardzo mocno obsadzonym międzynarodowym turnieju zapaśniczym klasyków. "Diabeł" na Torwarze pokonał nawet mistrza olimpijskiego z Barcelony Turka Serefa Eroglu. Turek to kandydat do medalu w Atenach w kategorii do 66 kilogramów. W Warszawie Zawadzki startuje w tej właśnie wadze, ale podczas turnieju olimpijskiego będzie rywalizował wśród zapaśników o sześć kilogramów lżejszych.- Nie było sensu odchudzać się na Pytlasińskiego. To tylko start kontrolny. Tym bardziej cieszę się, że wygrywam z cięższymi, teoretycznie silniejszymi przeciwnikami. Znaczy to, że jestem dobrze przygotowany do igrzysk. Teraz pozostaje już tylko ostatni szlif formy - tłumaczy Zawadzki.- Włodek bije się świetnie. Stać go na medal. Przed rokiem zdobył złoty w niższej kategorii. Liczę, że w sobotę znów sięgnie po najwyższy laur. Chociaż dla mnie najważniejsza jest jego forma olimpijska. Pytlasiński to tylko etap w przygotowaniach - potwierdza Andrzej Głaz, szef wyszkolenia Polskiego Związku Zapaśniczego.W najcięższej kategorii wagowej na matę wyszedł inny legionista z olimpijskim paszportem, Marek Mikulski. Nie zdołał jednak przebić się do fazy ćwierćfinałowej.Jego poczynaniom przyglądał się Andrzej Wroński. Mistrz olimpijski z Atlanty walkę o Ateny przegrał właśnie z Mikulskim. Wroński w Warszawie miał nie pokazywać się na macie. A jednak wystąpił... w roli międzynarodowego sędziego.- To nie jest łatwy kawałek chleba. Trzeba panować nad zawodnikami, a i niejednokrotnie odpierać ataki trenerów niezgadzających się z decyzjami arbitrów. W Polsce zawodom nie towarzyszą tak wielkie emocje jak w innych krajach. Zdarza się, że za granicą trenerzy wbiegają na matę, próbując własnoręcznie przekonać sędziego, że się pomylił - opowiada Wroński.W najcięższej kategorii wagowej wystartował Amerykanin Rulon Gardner. Sensacyjny pogromca Aleksandra Karelina z Sydney stawił czoła Łukaszowi Banakowi, choć przez pierwsze dwie minuty nie potrafił znaleźć recepty na zawodnika Śląska Wrocław. W końcówce starcia zmiażdżył jednak Polaka wygrywając 10-0. Szanse medalowe mają jeszcze Lucjan Kwit, Szymon Kogut, Radosław Truszkowski, oraz mistrz świata Dariusz Jabłoński.