Na niecałe dwa tygodnie przed rozpoczęciem rozgrywek o mistrzostwo I ligi nadal nie wiadomo, czy będzie je pokazywała jakaś inna stacja poza kodowanym Canal+. Cena praw telewizyjnych jest zbyt wysoka w stosunku do poziomu meczów.Właścicielem praw jest Canal+, który co roku, za pośrednictwem firmy SportFive usiłuje sprzedać ogólnodostępnym stacjom prawa do pokazywania skrótów z meczów i magazynu piłkarskiego. Za każdym razem bezskutecznie. Wiele wskazuje, że i tym razem będzie tak samo. Cena - około 1 mln dolarów za same skróty z jednego sezonu - stanowi podstawową przeszkodę w negocjacjach.Janusz Basałaj, szef sportu Programu 1 TVP, nie chciał się na ten temat wypowiadać. Sytuacja na Woronicza w porównaniu z ubiegłym rokiem zmieniła się radykalnie, ale na razie stanowisko nowych władz TVP w sprawie zakupu sublicencji wydaje się takie samo jak poprzedników - nie za te pieniądze. Oficjalnie jednak nikt tego nie mówi, ponieważ rozmowy trwają, więc może strony dojdą do porozumienia.Zmieniła się także sytuacja TVN, chociaż z zupełnie innego powodu. Jej właściciel - ITI stał się właścicielem Legii, ale nie daje mu to praw do pokazywania choćby bramek z meczów tej drużyny.- W sprawie ligi i magazynu w tym sezonie nic nowego. Chodzi o pieniądze, lecz nie tylko. Ruch cały czas jest po stronie Canal+, ale oni chyba tego ruchu nie chcą wykonać. Szkoda, że nie udaje się wypracować żadnego rozwiązania, choćby pośredniego. Liga, bramki, magazyn są bardzo potrzebne w otwartej telewizji w jakiejkolwiek formie. Na ich braku tracą wszyscy - mówi rzecznik stacji TVN Andrzej Sołtysik.Podobnego zdania jest szef sportu w Polsacie Marian Kmita. - SportFive, jak co roku, chce sprzedać sublicencję i jak zawsze nikt za te pieniądze nie chce jej kupić. Kwota 500 tysięcy dolarów to absolutne maksimum, jakie można by zapłacić i to też bardziej z wolą ratowania polskiej piłki, niż robienia interesu. Uważam, że rozmowy w tej sprawie, w kategoriach strategicznych, powinny rozpocząć się pięć lat temu, kiedy Canal+ kupował prawa do ligi. Gdyby wtedy wiedział, co chce z tymi prawami zrobić, w jaki sposób i od kogo odzyskać część wyłożonych pieniędzy, dziś nie byłoby takich problemów i kibice mogliby oglądać ligę także w telewizji ogólnodostępnej. Tak stało się w Niemczech z Bundesligą i nikt na tym nie stracił. W naszych warunkach można mówić o interesie Canal+, ale nie polskiej piłki. My jeszcze rozmawiamy, ale jesteśmy bliscy pożegnania się z myślą o zakupie sublicencji. Myślimy poważniej o Pucharze Polski - mówi Kmita.Jacek Okieńczyc, dyrektor do spraw sportu w Canal+ jest optymistą: - Rozmowy z potencjalnymi kontrahentami, prowadzone za pośrednictwem SportFive, wciąż się toczą i mają szansę na szczęśliwe zakończenie. Najbliżej nam do porozumienia z TVP, co byłoby dobrym rozwiązaniem dla wszystkich. Taką wolę mają też kluby ligowe, które dzięki temu mogłyby liczyć na większą promocję i miałyby szansę na znalezienie sponsorów. Na razie rozmawiamy poważnie o godzinnym magazynie ligowym, który byłby emitowany w TVP w niedziele, o godz. 19, ale jeśli porozumiemy się w tej sprawie, to w rachubę wchodziłoby prawo pokazywania bramek w newsach.