Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Cel, pal - medal!

poniedziałek, 26 lipca 2004 11:36
Krzysztof Lechźródło: Życie Warszawy

Rodowita warszawianka. Karierę sportową zaczynała od pływania. Teraz jest bezdyskusyjnie najlepszą polską pięcioboistką. W Atenach chce stanąć na podium.Pracowita i bardzo ambitna dziewczyna. Nie zadowala jej minimalizm. Walczy o najwyższe cele - mówią zgodnie o Paulinie Boenisz trenerzy i działacze Polskiego Związku Pięcioboju Nowoczesnego.Na początku był trójbój Niespełna 26-letnia zawodniczka Legii nie pamięta nawet, kiedy rozpoczęła sportową przygodę. - Chyba jak miałam sześć lat, rodzice zaczęli chodzić ze mną na basen. Początkowo była to zabawa w wodzie, ale szybko mi się spodobało pływanie - opowiada Boenisz.Na poważnie pływanie zaczęła uprawiać w czwartej klasie. Po trzech latach zmagań postawiła na pięciobój, a w zasadzie na... trójbój.- To był wstęp do pięcioboju. W trójboju walczą zawodnicy do 18 lat. Składa się ze strzelania, pływania i biegów. Tak zaczynają wszyscy. Kolejnym etapem jest czwórbój, gdy dochodzi szermierka. Pięciobój zaczyna się wraz z jazdą konną. To ukoronowanie lat pracy - tłumaczy Boenisz.Mimo wielu zajęć sportowych godzi treningi z nauką. - Zrobiłam licencjat na warszawskiej AWF. Obecnie studiuję na wydziale Geografii UW. W tym roku mam zamiar obronić pracę licencjacką. Będzie poświęcona Meksykowi. Na poważnie zabiorę się jednak za nią po igrzyskach w Atenach - opowiada Paulina, która pierwszy poważny sukces odniosła w 1992 roku, zdobywając złoty medal mistrzostw Europy w trójboju.Typowy dzień na zgrupowaniu Boenisz rozpoczyna ok. godz. ósmej. Od śniadania. - Dwa treningi mamy przed, a dwa po obiedzie. Czasami wieczorem jestem tak zmęczona, że myślę już tylko o spaniu - przyznaje zawodniczka Legii.Duża intensywność treningu jest jednak konieczna. W końcu podczas zawodów trzeba jednego dnia zaliczyć pięć konkurencji. - Lubię wszystkie dyscypliny, chociaż jedne wychodzą mi lepiej inne gorzej - mówi Boenisz.Marząc o naleśnikach Podczas ostatnich mistrzostw Polski w Drzonkowie spędziliśmy z Boenisz cały dzień. Impreza wystartowała o godz. dziewiątej, gdy zawodniczki rozpoczęły strzelanie z pistoletu pneumatycznego do tarczy z odległości 10 metrów (cztery serie po pięć strzałów). Na oddanie strzału jest 40 sekund. Suma punktów przeliczana jest na tzw. punkty pięciobojowe. - Najważniejsze jest, by odważnie nacisnąć spust w pistolecie. Trzeba się skoncentrować. Nad strzelaniem muszę jeszcze popracować - tłumaczy Boenisz.Chwila wytchnienia i już o godz. 10.30 trzeba było stawić się w hali, gdzie odbywają się pojedynki szermiercze. Zawodniczki walczą między sobą do jednego trafienia. Moment nieuwagi i można przegrać walkę.- Liczy się odwaga i refleks. Nie można się bać. Trzeba atakować. Jeszcze niedawno miałam spore problemy z tą konkurencją, ale ostatnio idzie mi coraz lepiej - dodaje.Po szermierce zawodniczki mają trochę czasu na odpoczynek i obiad. - Nie mam specjalnej diety, chociaż trzeba umiejętnie dozować jedzenie. Moją ulubioną potrawą są naleśniki z serem. Zawsze gdy wracam do domu po długiej nieobecności, mama przygotowuje je dla mnie - opowiada.Królewski biegO godz. 14.45 rozpoczyna się pływanie (200 metrów stylem dowolnym). - Ostatnio ciężko mi idzie w basenie. Mam tego świadomość. Na mistrzostwach Polski brakowało mi świeżości. W Atenach powinno być o wiele lepiej - twierdzi Boenisz.Po pływaniu zawodniczki mają czas tylko na przebranie się. Tuż obok czekają już konie. Kolejna dyscyplina to skoki na nich przez przeszkody.Najpierw jest jednak czas na losowanie koni. To ważny moment - od tego często zależy sukces. - To loteria. Można dostać konia, który lubi skakać, albo takiego, który przed każdą przeszkodą będzie się zatrzymywał. Przede wszystkim nie można okazać przed nim strachu. Trzeba być stanowczym i od początku pokazać, kto tu rządzi - mówi Boenisz.Ostatnią dyscypliną jest bieg przełajowy na 3000 metrów. Zebrane dotychczas punkty pięciobojowe przeliczane są na czasy. Zawodniczki startują w kolejności zajmowanych miejsc. Odstępy pomiędzy nimi to różnice czasowe wynikające z przeliczenia punktów. Rywalizacja jest zatem bardzo widowiskowa. Zawodniczka, która pierwsza przybiega na metę, wygrywa mistrzostwa.Podczas mistrzostw w Drzonkowie Boenisz wystartowała do biegu 41 sekund za prowadzącą koleżanką z Legii Sylwią Czwojdzińską. Zdołała ją dogonić i wygrać w pięknym stylu. - Przed startem nie wierzyłam, że wygram. Myślę jednak, że bieg to obecnie moja najmocniejsza dyscyplina - komentowała po zawodach w Drzonkowie. Walka o podiumPrywatnie Paulina imponuje przede wszystkim skromnością. Bardzo lubi podróżować, chociaż czasem brakuje jej czasu na spotkania ze znajomymi. Jej grono znajomych w dużej mierze sprowadza się do koleżanek z pięcioboju lub uczelni. Z nimi spędza najwięcej czasu w ciągu roku.Obecnie zawodniczka Legii przebywa na zgrupowaniu w Wałczu, gdzie ma tylko lekkie treningi. Od początku sierpnia w Drzonkowie, razem z klubową koleżanką z Legii Sylwią Czwojdzińską, rozpocznie ostatnie przygotowania się do igrzysk. W Atenach wystartuje 27 sierpnia. Jej marzeniem jest medal. - Upałów się nie obawiam, chociaż po całym dniu męczących konkurencji wieczorem trzeba będzie przebiec jeszcze trzy kilometry. Najgroźniejszymi rywalkami będą tradycyjnie Węgierki, Angielki i Rosjanki - kończy Boenisz. Zawodniczka Legii ma na swoim koncie medale mistrzostw świata i Europy. Czas, by powalczyła o podium na igrzyskach. Życzymy powodzenia.

Podaj ten news dalej: