Kiedy wróci Pan do pełnej sprawności? Ireneusz Kowalski: W piątek przeszedłem badanie USG, które wykazało, że w mięśniu czworogłowym mam dziurę wielkości jeden centymetr na pół centymetra. Ogólny okres naprawczy miał potrwać około czterech tygodni od odniesienia urazu. Dwa tygodnie mam już za sobą. A więc w stu procentach gotowy powinienem być za kolejne dwa.Koledzy trenują z piłkami, grają sparingi, a Pan tylko w kółko biega. Czy to już nie staje się nudne?- Oczywiście, że nudne, ale nie mam innego wyjścia. Muszę to robić, aby nie stracić formy fizycznej. I nie straciłem. Jedyne, czego żałuję, to to, że w okresie przygotowawczym wykrystalizował się skład i jest jasne, że na początku mnie w nim nie będzie.A zanosiło się na co innego. Na początku przygotowań trener Kubicki zarządził wewnętrzną grę, w której wzięli udział wszyscy - starzy i nowi - piłkarze Legii. Pan zajął miejsce w środku pola obok Łukasza Surmy, jakby w tym pierwszym składzie. Mówiło się, że w roli prowadzącego grę wicemistrzów kraju Kowalski zastąpi Vukovicia. I wszystko nagle się skończyło.- Taki jest urok piłki. To sport kontaktowy. W kadrze pierwszego zespołu znalazło się nas wielu, każdy walczy o miejsce. Można także powiedzieć, że każdy z nas może każdego zastąpić, bo poziom jest wyrównany. Po dwóch ligowych kolejkach potem są dwa tygodnie przerwy. I liczę, że w tym czasie dogonię miejsce w podstawowym składzie.Jak w ogóle doszło do tej Pańskiej kontuzji?- Na pierwszym obozie - w Białej Podlaskiej - mieliśmy kilka krótkich gierek. Na ostatniej, piątej, zmianie poczułem ból w prawej nodze. Myślałem, że szybko przejdzie. Tymczasem tak się z tym męczę do dzisiaj.Runda jesienna jest dla Pana stracona? - Absolutnie nie. Jeszcze raz przypominam o tej przerwie w rozgrywkach po dwóch kolejkach. A w ogóle to będzie dużo spotkań. Oprócz ligi, także Puchar Polski i Puchar UEFA. Będę starał się pokazać z dobrej strony na treningach i wierzę, że mi się uda. Jeszcze zagram dla Legii w tej rundzie.A ile normalnych, to znaczy pełnowymiarowych treningów udało się Panu odbyć z Legią?- Trenowałem raptem dziewięć dni. Wiem, że teraz jestem w tyle. Ale powalczę.Czy kiedyś w okresie przygotowawczym zdarzyła się Panu tak poważna kontuzja?- Jeszcze nigdy nic takiego mi się nie zdarzyło. To w ogóle moja pierwsza poważniejsza kontuzja mięśniowa. Tym większa szkoda, że przydarzyła mi się akurat, gdy przyszedłem do Legii.Rozmawiał Maciej Weber