Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Te ostatnie minuty

poniedziałek, 6 marca 2006 12:47
Tomek Janusźródło: własne

Moussa Ouattara strzelając gola w ostatnich minutach meczu z GKS-em Bełchatów, zwycięsko zakończył piłkarski dramat na Łazienkowskiej. Nie było to pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, które wojskowi zapewnili sobie w końcówce spotkania. Wcześniej takiego wyczynu dokonywali już dwukrotnie. Raz udało im się to w lidze, a raz w rozgrywkach Pucharu Polski.

Pierwszym piłkarzem, który w tym sezonie spowodował eksplozję radości na trybunach w doliczonym czasie gry, był Sebastian Szałachowski. Strzelił on gola dającego zwycięstwo 2-1 nad Odrą Wodzisław. Uczynił to dopiero w 92 minucie, kiedy to strzałem głową pokonał Mariusza Pawełka. Po zakończeniu spotkania Dariusz Wdowczyk, debiutujący wówczas w roli trenera legionistów, powiedział: „Duży kredyt oraz słowa uznania należą się piłkarzom, że walczyli do końca. Takie zwycięstwo z pewnością podbudowuje.”


Drugim meczem, który wojskowi rozstrzygnęli w doliczonym czasie gry, było wyjazdowe spotkanie 1/16 finału Pucharu Polski z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Tym razem fanów uszczęśliwił Piotr Włodarczyk. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry, gdy utrzymywał się remis 1-1, minął bramkarza i zapewnił wygraną 2-1. Zwycięstwo na wyjeździe pozwoliło legionistom na spokojniejszą grę w rewanżu u siebie.


W ostatnich minutach można też przegrać mecz. O tym jak gorzko smakuje bramka stracona w końcówce spotkania, legioniści przekonali się podczas pierwszego meczu z FC Zurich. Przez cały mecz wojskowi nie potrafili pokonać bramkarza gości. Sposobu na Łukasza Fabiańskiego nie mieli też gracze FC. Zanosiło się, więc na bezbramkowy remis. Jednak w 92 minucie piłkę do siatki skierował Rafael de Araujo i mecz zakończył się zwycięstwem Szwajcarów.


O tym jak ważna jest gra do końca dobrze świadczy mecz, który przeszedł już do piłkarskiej historii i do dziś pozostaje zmorą warszawskich fanów. Chodzi o mecz Legia Warszawa – Widzew Łódź z 18 czerwca 1997 roku. Spotkanie to miało kluczowe znaczenia dla zdobycia tytułu Mistrza Polski 1997. Do 88 minuty gry wszystko układało się po myśli legionistów, którzy po golach Cezarego Kucharskiego i Sylwestra Czereszewskiego prowadzili 2-0. Wystarczył jednak moment dekoncentracji by w ciągu pięciu minut widzewiacy trzy razy pokonali Grzegorza Szamotulskiego. Z 2-0 zrobiło się 2-3 i mistrzostwo powędrowało do Łodzi.

Podaj ten news dalej: