Pochodzi z Serbii i Czarnogóry. W lutym skończył 30 lat. W Polsce występuje od 2000 roku. Na początku grał w Pogoni Szczecin, potem w Amice Wronki. Do Legii przeszedł jesienią 2004 r. Jak mówi, wybrał nasz kraj ze względu na podobieństwo kulturowe do ojczyzny. "Kiedy z Mladostą awansowałem do pierwszej ligi, dostałem propozycję wyjazdu do VFL Bochum. Obawiałem się jednak wyjazdu do kraju o innej kulturze. Uznałem, że lepiej będzie spróbować sił w Rosji albo w Polsce, bo to w końcu także państwa słowiańskie, o podobnym języku i zwyczajach" - opowiada.
Mistrzowski skład: Veselin Djoković
"Legię wybrałem, bo chciałem żyć w wielkim mieście, posłać syna do wybranej szkoły, a nie jedynej w miasteczku. Podniecała mnie też atmosfera na meczach w Warszawie" - mówi piłkarz.
Kilka lat temu rozwiódł się. Ma dwóch synów: Bogdana i Kostię. Jak przyznaje, myślał, aby przeprowadzić się do Polski na stałe. "Badzo polubiłem ten kraj, reprezentacji Polski kibicuję chyba bardziej niż drużynie Serbii i Czarnogóry. Polska jest o wiele bardziej normalna niż Serbia. Tu ludzie żyją swoimi problemami, a tam nikt nie jest pewny jutra. Nie odpowiada mi to." - twierdzi "Djoko".
W sezonie mistrzowskim Djoković rozegrał 11 spotkań (8 jesienią i 3 wiosną). Zdobył także jedną bramkę. W przeszłości grywał na boku obrony, próbowano go także na pozycji stopera. On sam mówi, że czuje się środkowym obrońcą, ale w Legii gra głównie jako defensywny pomocnik. Niestety nie ma ostatnio zbyt wielu okazji do pojawienia się na boisku, a szkoda, bo słynie z ogromnej waleczności, a czasem wręcz brutalności.
Po spotkaniu w Zabrzu nie krył radości z tytułu mistrza Polski. "To moje pierwsze mistrzostwo. Z Pogonią byłem drugi, z Amiką trzeci. Bardzo się cieszę. Mimo że sporo meczów przesiedziałem na ławce rezerwowych, nie mam pretensji. W pierwszej połowie sezonu grałem jednak więcej i mam udział w tym mistrzostwie. Na razie nie myślę o przyszłości" - mówi Djoković.



fot. Adam Polak i Mishka