Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Puchar Świata wart 6 mln dolarów

sobota, 27 maja 2006 07:41
źródło: Super Express

Ile jest wart Puchar Świata dla Prezesa PZPN? Piłkarze nie chcą ujawniać swoich premii.
W Szwajcarii właśnie zakończyły się negocjacje działaczy PZPN z kadrowiczami na temat wysokości premii za udział w mistrzostwach świata.
Jeśli biało-czerwoni zdobędą tytuł, to dostaną do podziału 6 milionów dolarów. Generalnie wielkich kłótni nie było, choć w pewnym momencie dyskusja zrobiła się gorąca.

- Uważam, że 6 milionów dolarów za mistrzostwo świata to bardzo przyzwoita nagroda - mówi Michał Listkiewicz, prezes PZPN. - Nie możemy zapłacić tyle co Anglicy czy Brazylijczycy, bo tamte federacje mają o wiele większe wpływy. Dajemy jednak więcej niż Chorwaci, którzy są na podobnym finansowym poziomie co my. Chorwacki związek za tytuł wypłaca 5 milionów, czyli o "bańkę" mniej od nas - wyjaśnia Listkiewicz i dopowiada o szczegółach premiowania.


Listek uchyla rąbka tajemnicy


- Zawodnicy dostaną startowe za udział w mundialu, premie za wyjście z grupy i kolejne awanse. Generalnie nie mieli zastrzeżeń co do wysokości, tylko w jednym przypadku poprosili, abym zwiększył pulę. Usłyszałem, że chcieliby dostać więcej niż proponuję za awans do ćwierćfinału. No to im dorzuciłem, bo pomyślałem, że skoro walczą o większe pieniądze za ćwierćfinał, to wierzą w ten awans.


- Piłkarze prosili mnie, abym nie ujawniał wysokości poszczególnych premii, więc ograniczam się tylko do podania puli za tytuł - informuje Listkiewicz, który wierzy, że wspomniany ćwierćfinał jest w naszym zasięgu.


- W drugiej rundzie możemy wpaść na Anglię lub Szwecję. Na 10 meczów z Anglikami pewnie 7 przegramy, ale dlaczego jeden z trzech pozostałych nie może się zdarzyć w Niemczech? A co do Szwedów... Właśnie leżę na rehabilitacji i oglądam ich mecz z Finami. Finowie wcale nie są gorsi, więc i my nie powinniśmy się bać.


Awionetka dla Janasa


PZPN ma na głowie nie tylko sprawy związane z premiami.
- Przygotowujemy się do organizacji wtorkowego meczu z Kolumbią i do pogrzebu Kazimierza Górskiego. Na szczęście udało się załatwić awionetkę dla Pawła Janasa, który przyleci 2 czerwca z Niemiec pożegnać swojego wielkiego poprzednika.


A co do zgrupowania w Szwajcarii, to Listkiewicz cieszy się, że jest... nudno.
- To tak jak z próbami w teatrze. Tam też nie ma widzów. Nie chcemy, żeby u nas było jak u Brazylijczyków, gdzie na treningu jest 20 tysięcy widzów, robi się piknik i trener się wkurza.


A my jednak chcielibyśmy, żeby nasi byli jak Brazylijczycy...

Podaj ten news dalej: