Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

W samo południe sześć lat temu

sobota, 19 sierpnia 2006 08:37 galeria
Tomek Janusźródło: własne

Dokładnie 2360 dni musieli czekać legioniści by ponownie spotkać się na ligowym boisku z ŁKS-em Łódź. Ostatnie spotkanie z łodzianami odbyło się 4 marca 2000 r. o godz. 12. W szranki stanęła walcząca o mistrzostwo Legia i broniący się przed spadkiem ŁKS. Choć to Wojskowi byli zdecydowanymi faworytami, mecz zakończył się remisem 1-1. Wynik ten mógł cieszyć tylko gospodarzy.

Marcowy mecz z łodzianami rozpoczynał rundę wiosenną sezonu 1999/2000. Jednocześnie był to pierwszy oficjalny mecz rozgrywany w 2000 r. Opiekunem Legii był wówczas Franciszek Smuda. Na Łazienkowskiej traktowano go jak wybawiciela, który ma przywrócić upragnione mistrzostwo. „Franzowi” taka rola jak najbardziej odpowiadała i wszyscy z nadziejami oczekiwali pierwszej wiosennej kolejki. Od zwycięstwa w Łodzi miał rozpocząć się marsz Legii po mistrzowską koronę. Po rundzie jesiennej Wojskowi zajmowali trzecie miejsce w tabeli ze stratą czterech punktów do lidera – Ruchu Chorzów. Jednak mecz z osłabionymi kadrowo ełkaesiakami – zimą z Łodzi odszedł m.in. Tomasz Wieszczycki – nie był dobrym widowiskiem w wykonaniu Legii. Ponieważ ŁKS zagrał podobnie, blisko 900 kibiców stołecznej jedenastki, którzy pojechali do miasta włókniarzy, było świadkami spotkania stojącego na niskim poziomie.


Początkowo wszystko układało się po myśli legionistów. W 18. minucie na strzał z blisko 30 metrów zdecydował się Tomasz Sokołowski. Piłka minęła bezradnego Andrzeja Krzyształowicza i załopotała w siatce. Jednak już w 29. minucie było 1:1. Przed polem karnym Jacek Zieliński sfaulował Austina Hamleta. Do piłki podszedł Zbigniew Wyciszkiewicz i po precyzyjnym strzale jego imiennik Zbigniew Robakiewicz musiał wyciągać piłkę z bramki. W drugiej połowie Wojskowi usiłowali ponownie wyjść na prowadzenie. Niestety dobre sytuacje zmarnował Marcin Mięciel oraz Tomasz Sokołowski. Po meczu Smuda przekonywał, że ŁKS zagrał powyżej swoich możliwości. Najważniejsze było jednak to, że Legia zamiast gonić lidera, straciła dwa punkty i spadła na czwarte miejsce. Wśród gospodarzy radowali się przyszli legioniści – Andrzej Krzyształowicz i Marek Saganowski. A jak skończył się cały sezon wszyscy pamiętamy. Smuda nie był jednak zbawicielem a na mistrzostwo trzeba było jeszcze poczekać.


Przez sześć lat zmieniło się wiele. Na koszulkach legionistów nie ma już reklam Daewoo. W Legii mało kto pamięta o Smudzie. Na boisku nie pojawi się nawet jeden legionista, który brał udział w ostatnim spotkaniu z ŁKS-em. Mecz pamięta tylko Jacek Zieliński, który dziś na boisko z oczywistych przyczyn nie wybiegnie. Jednak do rywalizacji o ligowe punkty znów stanie mierząca w mistrzostwo Legia i marzący o utrzymaniu się w ekstraklasie ŁKS. Choć minęły dopiero trzy kolejki i drużyny są sąsiadami w tabeli, faworytem rywalizacji są Wojskowi. Trzeba jednak przyznać, że i łodzianie nie są bez szans. Swych największych atutów mogą jednak upatrywać w kryzysie Legii. Ale jak wiadomo, każdy kryzys kiedyś mija.


Poniżej trzy zdjęcia z ostatniego meczu z ŁKS-em:





Podaj ten news dalej: