W ubiegłym sezonie Łukasz Fabiański zadziwiał wszystkich swoją wyborną formą. W meczu z Górnikiem Zabrze decydującym o mistrzostwie praktycznie sam zapewnił Wojskowym wygraną, broniąc nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Docenił to były selekcjoner Paweł Janas, który zabrał młodego legionistę na mundial. Jednak jesienią "Fabian" gra słabiej i usiadł na ławce. - Nie czuję się gorszy i mam ambicję by grać w pierwszym składzie – mówi sam zainteresowany.
Fabiański: Czuję się numerem jeden
Inaczej uważa jednak trener Dariusz Wdowczyk, który w ostatnich dwóch meczach postawił na Jana Muchę. Ten nie puścił bramek i powinien na dłużej zadomowić się między słupkami. - Decyzję trenera przyjąłem z pokorą. To trener podejmuje decyzje, podaje ich argumenty i muszę przyjąć je do informacji i uszanować – mówi Fabiański. Można jednak zauważyć, że jest przygaszony stratą miejsca w pierwszym składzie. Do tej pory jego kariera rozwijała się wprost wzorcowo. Szybki awans do wyjściowej jedenastki Legii. Wyjazd na Mistrzostwa Świata. Pogłoski o zainteresowaniu ze strony Manchesteru United. Dynamicznie rozwijająca się kariera wyhamowała po słabszych jesiennych meczach. "Fabian" tylko dwa razy zachował czyste konto (wiosną czynił to seryjnie). Oba w meczach z amatorami z FH Hafnarfjoerdur.
Młody bramkarz uważa, że nie prezentuje słabszej formy niż wiosną. - Nie czuję, żebym przechodził kryzys. W każdej chwili jestem gotowy, żeby wejść do bramki. Ciągle czuje się pierwszym bramkarzem i zrobię wszystko, żeby wrócić do pierwszego składu – mówi. Na razie trener Wdowczyk stawia jednak na Muchę a Fabiańskiemu pozostaje walka o odzyskanie bluzy z numerem jeden. Dla 21-letniego bramkarza siedzenie na ławce nie jest spełnieniem marzeń. Nie załamuje się jednak. - W mojej sytuacji najważniejsze jest, żeby pozostać sobą i nadal ciężko trenować. Trenuje się po to, żeby grać. Jeżeli chcę podnosić swoje umiejętności to muszę jak najczęściej występować na boisku. Nie wiem czy jestem teraz numerem drugim. Ciężko pracuję i walczę o bluzę z numerem jeden – mówi, ale w jego głosie wyraźnie słychać nutkę żalu.
"Fabian" jest zawiedziony, że nie gra w pierwszym składzie, ale winą za to nie obarcza innych. - Nie mam pretensji do nikogo, że siedzę na ławce. Wiem, że jestem w stanie dobrze bronić i to, że nie gram nie jest dla mnie powodem do satysfakcji – mówi. Jednocześnie widzi drogę wyjścia z nowej dla siebie sytuacji. - Muszę pokazać charakter i nie poddawać się. Będę chodził z podniesioną głową i nadal będę walczył. To jedyny sposób by wrócić do bramki – kończy optymistycznie.

Fabiański na treningach stara się udowodnić trenerom, że powinni na niego stawiać - fot. Woytek

Niestety na razie mecze ogląda z ławki rezerwowych - fot. Mishka