Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Janczyk: Chyba pójdę do psychologa

sobota, 11 listopada 2006 08:01 galeria
Tomek Janusźródło: własne

Młody, perspektywiczny, z papierami na grę – tak mówiło się o Dawidzie Janczyku. Choć 19-letni napastnik od pewnego czasu jest pewniakiem trenera Dariusza Wdowczyka, to swoją grą nie zachwyca. Jego miejsce w pierwszym składzie jest raczej efektem praktycznie zerowej konkurencji w ataku niż dobrej formy. Wiosną miał zadebiutować w reprezentacji, ale uniemożliwiła mu to kontuzja. Potem przyszła zniżka formy. - Niestety nadal nie gram tak jak bym chciał, ale mam nadzieję, że z biegiem czasu się to zmieni – mówi sam zainteresowany.

Janczykiem interesowały się poważne zachodnie kluby. Młodemu napastnikowi przyglądała się nawet londyńska Chelsea. Ostatecznie na początku ubiegłego sezonu piłkarz rodem z Nowego Sącza przyszedł do Legii. Pierwszy raz na listę strzelców wpisał się gdy miał 18 lat, miesiąc i trzy dni. Młodszym strzelcem był tylko Tomasz Cebula. Szybko zaczęto kreować go na nadzieję nie tylko Legii, ale i całej polskiej piłki. Po pewnym czasie przyszły jednak gorsze dni . - Myślałem, że drugi sezon w Legii będzie łatwiejszy. Pierwszy sezon był przetarciem, zobaczyłem jak wszystko funkcjonuje i zebrałem bezcenne doświadczenie – mówi Janczyk. - Czuję się mądrzejszy piłkarsko po roku gry w pierwszej lidze. Nabrałem doświadczenia co będzie procentowało. Z drugiej strony przestałem być anonimowy i ciężej mi się gra. To jednak nie może być wytłumaczenie, bo nikt w Legii nie jest anonimow.


Doświadczenie doświadczeniem, ale od pewnego czasu Janczyk marnuje dogodne sytuacje, co wcześniej nie zdarzało mu się zbyt często. Na szczęście piłkarz zdaje sobie z tego sprawę. - Przede wszystkim brakuje mi skuteczności. Stwarzam sobie sytuację i to nawet niezłe i całkiem dużo a potem nie potrafię ich wykończyć – mówi z żalem w głosie. Przyczyn takiej sytuacji upatruje w dekoncentracji. - Czasami w meczu brakuje mi trochę koncentracji. Takie sytuacje nie powinny mieć jednak miejsca. Jestem młody i powinienem być jak najbardziej skoncentrowany. Gdy to zawodzi nie potrafię wykorzystać nawet najdogodniejszych sytuacji. - mówi. Jak w takim razie zaradzić temu problemowi? - Może zacznę chodzić do psychologa i to przyniesie skutki? Na razie potrzebuje więcej czasu i spokoju – zamyśla się Janczyk.


Tylko czy Dawid dostanie okazje do poprawy. W Legii nieraz już pozbywano się zawodników, którzy nie spełniali pokładanych w nich nadziei. - Nigdy nie myślałem, że mogę być w Legii nie potrzebny. Dopiero zaczynam piłkarską karierę i wszystko jeszcze przede mną. Na razie cieszę się, że trafiłem do dobrego klubu i od razu zostałem rzucony na głęboką wodę. Jakoś sobie radzę. Z biegiem czasu będę nabierał większego doświadczenia i powinienem grać coraz lepiej – mówi z nadzieją na powrót do dobrej formy.


Podobne nadzieje miało wielu młodych napastników, których szybko wytransferowano z Łazienkowskiej do innych klubów. - Zdaję sobie sprawę, że w Legii trzeba w każdym meczu udowadniać swoją wartość. Widziałem, że szybko pozbyto się z klubu Marcina Klatta i Marcina Chmiesta. Jestem jednak młodszy od nich. Zagrałem dopiero pierwszy sezon. Strzeliłem kilka bramek i myślę, że mam predyspozycje by grać i to nie tylko w Polsce, ale i wyżej. Żeby tak się stało muszę zacząć strzelać. Inaczej trener posadzi mnie na ławkę – mówi Janczyk.


Widać, że w klubie Dawid Janczyk cieszy się dużym zaufaniem i to na nim ma w przyszłości będzie oparty atak Wojskowych. Włodarze klubu z Łazienkowskiej będą musieli jednak wzmocnić ofensywę nowymi graczami. A to oznacza konieczność udowodnienia swojej przydatności. - W prasie pojawiają się spekulacje, że do Legii ma przyjść Radosław Matusiak i inny gracze, jednak nie obawiam się rywalizacji z nim. Konkurencja zawsze jest korzystna. Ze swojej strony będę robił wszystko by udowodnić, że to mi należy się miejsce w wyjściowej jedenastce – mówi Janczyk. Ewentualnych konkurentów do miejsca w podstawowym składzie nie chce jednak oceniać. - Co do samego Matusiaka to ciężko mi coś o nim powiedzieć. Gra w reprezentacji to znaczy, że jest ode mnie lepszy. Choć gdyby nie kontuzja to też grał bym w kadrze – mówi.


Na razie do składu powrócił Piotr Włodarczyk i to z nim musi rywalizować Janczyk. Młody napastnik nie jest jednak zmartwiony powrotem „Włodara”. - Cieszę się z tego powodu, bo to w porządku człowiek a jego powrót zaostrzy rywalizację. To doświadczony zawodnik i wiele mogę się od niego nauczyć. Ma dużo więcej spokoju w sytuacjach podbramkowych i tego muszę się od niego nauczyć w pierwszej kolejności – kończy Janczyk.





fot. Mishka

Podaj ten news dalej: