Chce Pan zostać rekordzistą w liczbie powrotów do Legii?
Piotr Włodarczyk: Samotnym liderem w powrotach do Legii pozostaje Czarek Kucharski. Przecież oficjalnie mojego trzeciego pożegnania z Legią nie było. Miałem po prostu dwumiesięczną przerwę. Jednak mój kontrakt z Legią nadal obowiązywał.
Ale wyrzucono Pana z klubu i zabroniono trenować.
- Zabroniono... Później pozwolono... Jednak cały czas byłem i jestem legionistą.
Kto znalazł kruczki prawne w Pana kontrakcie?
- Nie trzeba było ich szukać. Krzysztof Malinowski, który jest moim przyjacielem, jeszcze zanim podjął pracę w PZPN, sporządził mój kontrakt. Więc wie najlepiej, co się w nim znajduje.
Dlaczego tak długo trwała Pana sprawa w Wydziale Gier?
- Wydaje mi się, że PZPN liczył, iż między mną a klubem dojdzie do porozumienia. W końcu po rozmowach z przedstawicielami Legii i ugodzie w miniony poniedziałek wycofałem sprawę z Wydziału Gier PZPN.
Po co to Panu było? Pieniądze i tak by wpływały na konto...
- Przecież nie o to chodzi, żebym siedział w domu i oglądał telewizję. Chcę grać.
Grał Pan w drugiej drużynie i miał wygraną drugą sprawę w PZPN.
- Ale to mnie nie zadowalało. Stać mnie na grę w pierwszej lidze na wysokim poziomie. Co do sprawy w Wydziale Dyscypliny – założyłem ją po odsunięciu z drużyny. Zostałem ukarany finansowo. Ja jednak żadnego wykroczenia dyscyplinarnego nie popełniłem.
Czy wierzy Pan w to, że został przywrócony do pierwszego zespołu ze względów sportowych a nie finansowych?
- Muszę w to wierzyć.
Został Pan wyrzucony z Legii tylko ze względów sportowych?
- Nie wiem, z jakich względów, ale żadnych naruszeń dyscyplinarnych i niestosownych zachowań z mojej strony nie było.
Czy to prawda, że działacze klubowi chcą w przerwie zimowej Pana sprzedać?
- Na razie o tym nie myślę. Na temat propozycji z innych klubów nic nie wiem, a jeśli takie będą, to z pewnością je rozważę.
Rozmawiał Maciej Rowiński