- Na pierwszych zajęciach stanąłem w bramce i nie widziałem, czy mam z niej uciekać czy zostać - wspomina ze śmiechem początki w Arsenalu Londyn Wojtek Szczęsny. - Ale opanowałem nerwy i wypadłem bardzo dobrze. Sam Arsene Wenger wziął mnie na bok i powiedział, że w nagrodę mogę przez tydzień trenować z pierwszym zespołem - podkreśla z dumą bramkarz "Kanonierów".
Wielki Kanonier Szczęsny
Gdy był młodszy, kibicował Realowi, potem Barcelonie.
- Arsenalu nie lubiłem. Ale teraz wszystko się zmieniło. Arsenal to najlepszy klub na świecie... oczywiście poza Legią - zaznacza były zawodnik mistrza Polski, syn byłego bramkarza reprezentacji Polski, Macieja Szczęsnego.
Do "Kanonierów" Wojtek trafił w kwietniu tego roku. Wypromowała go reprezentacja juniorów. Po kilku udanych występach został zaproszony na testy do Anglii.
- Tydzień spędziłem w Boltonie, kolejny w Arsenalu. Na szczęście to londyńczycy się mną zainteresowali. Na początku bałem się, że takie wyzwanie mnie przerośnie - przyznaje szczerze.
Ćwiczy z Lehmannem
Wojtek gra na razie w zespole juniorów Arsenalu, jednak zaliczył już parę treningów z seniorami, gwiazdami światowej piłki.
- Gdy do piłki podchodzi Thierry Henry, jest trochę strachu, ale jego strzały również bronię. Najlepiej dogaduję się z Philippem Senderosem (szwajcarski obrońca - red.). Rozumie, że jestem młody i stara mi się pomagać. Gwiazdy Arsenalu są sympatyczne, nikt mi jeszcze nie podpadł - śmieje się Wojtek. - Może dlatego, że duży chłop jestem (193 cm), wyglądam groźnie, to i nikt się nie odważył ze mnie żartować - dodaje Szczęsny, który raz w tygodniu ćwiczy ze słynnym niemieckim bramkarzem Jensem Lehmannem. - Ale i tak tata pozostaje dla mnie największym piłkarskim idolem - mówi.
Mimo natłoku obowiązków piłkarz nie zapomina o edukacji.
- Pilnie uczę się angielskiego, a w planach mam zrobienie międzynarodowej matury - podkreśla.
W domu u króla strzelców
W Londynie Wojtek mieszka u irlandzkiej rodziny. - Co ciekawe, ich syn Anthony Stokes gra w Falkirk i jest najlepszym strzelcem ligi szkockiej (11 goli - red.) - opowiada Szczęsny. - A w Arsenalu czuję się coraz pewniej - dodaje na koniec.