Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Grzelak: Przyszedłem grać w pierwszym składzie

środa, 3 stycznia 2007 19:07
Marinho150źródło: Piłka Nożna

"Nigdy nie ukrywałem, że byłem bardzo blisko porozumienia z klubem z Lubina. Nie jest prawdą, co niektórzy rozgłaszają, że do gry w Warszawie ostatecznie przekonały mnie wyższe zarobki. Oferty Zagłębia, Wisły Kraków i Legii były niemal identyczne. W pewnym momencie byłem już naprawdę przekonany, że trafię do Lubina. Spodobała mi się wizja, jaką roztoczył przede mną trener Czesław Michniewicz. Klub miał dwa tygodnie, by się dogadać z Widzewem i nie wiem dlaczego ostatecznie nie doszło do porozumienia. Wtedy do gry włączyła się Legia i wykonała klika bardzo szybkich i zdecydowanych ruchów. Dlatego od rundy wiosennej będę grał przy Łazienkowskiej." - mówi nowy nabytek Legii, Bartłomiej Grzelak.

"Co do aspektów pozaspotowych, to skoro Łódź mnie nie przerosła i nie sprowadziła na manowce, to w Warszawie też się uda. Oczywiście, jak każdy młody człowiek lubię raz na jakiś czas wyjść się zabawić, ale trzeba znać priorytety, a ja znam. W tej chwili piłka jest na czele ich listy i jeszcze przez długi czas pozostanie. Co do presji ze strony wymagających kibiców i dziennikarzy, to na nią się akurat bardzo cieszę. Lubię, gdy się ode mnie wymaga, pokłada nadzieje. Lubię być pod ciśnieniem, bo to mnie dowartościowuje." - dodaje piłkarz.


"Doskonale zdaję sobie sprawę z animozji, jakie panują między fanami Widzewa i Legii. Polska jest krajem demokratycznym i każdy ma prawo wygłosić swoją opinię, choćby była ona głupia i pozbawiona słuszności. Prawdziwi kibice RTS, starzy widzewiacy, nie mają mi tego ruchu za złe. Doskonale rozumieją na czym polega życie piłkarza i, że w Łodzi już osiągnąłem pewien pułap, którego nie przeskoczę. Oczywiście są i będą małolaty wykrzykujący slogany, których sami nie rozumieją. Nie zmieni to jednak mojego stosunku do Widzewa, bo wiem, ile temu klubowi zawdzięczam, i wiem, że bez łódzkiego klubu nie byłbym teraz w tym miejscu kariery, jakim jestem. Co do kibiców Legii to jest to bardzo wymagająca publiczność. Nie oczekuję, że od razu mnie pokochają, na to trzeba zasłużyć dobrą grą i bramkami. Nie ważne czy nazywasz się Ronaldo, Grzelak czy Iksiński, musisz się wkupić w ich łaskę postawą na boisku." - twierdzi Grzelak.


"Do Warszawy sprowadzono mnie bym strzelał gole i z tego będę rozliczany. Powiem otwarcie, że przeszedłem tu, by grać w podstawowym składzie." - zapowiada piłkarz.

Podaj ten news dalej: