Legia nadal nie może dojść do porozumienia z Wisłą Płock w sprawie transferu Pawła Magdonia. Warszawski klub został sam na placu boju, bo ze starań o jego pozyskanie wycofało się już Zagłębie Lubin. Wisła Płock ciągle upiera się, że nie puści swojego obrońcy za nieco ponad 100 tysięcy euro, które proponuje Legia. Chce przynajmniej trrzy razy tyle.
Sprawa Magdonia stoi w miejscu
"Sprawa mojego ewentualnego transferu nie posunęła się naprzód ani o krok. Nadal jestem zawodnikiem Wisły i powoli zaczynam przygotowywać się, że 10 stycznia będę musiał stawić się na pierwszy trening w Płocku" - mówi Magdoń.
Legia jednak ciągle nie rezygnuje z transferu wysokiego obrońcy i w najbliższym czasie zamierza złożyć kolejną ofertę. "Jestem w stałym kontakcie z moim menedżerem i jak tylko coś się ruszy w tej sprawie na pewno od razu da mi znać" - twierdzi piłkarz.
O piłkarza starało się także Zagłębie Lubin, ale ostatecznie "Miedziowi" zrezygnowali. "Jak Legii tak bardzo zależy na nim, to niech go sobie bierze. My mamy Michała Stasiaka, który jest lepszy od Magdonia" - śmieje się prezes Zagłębia Robert Pietryszyn.
Obrońca Wisły Płock właśnie wrócił z wakacji w Egipcie. "Teraz jestem w Krakowie i tutaj czekam na rozwój wypadków. Na razie nikt do mnie nie dzwonił z Warszawy" - kończy Magdoń.