Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Pogoda trochę nam przeszkadzała

środa, 7 lutego 2007 10:08
Dariusz Wdowczykźródło: własne

Zgrupowanie na Cyprze zakończone. Jak je pan ocenia? Udało się zrealizować zamierzone plany?
Dariusz Wdowczyk: Nie wszystko poszło po naszej myśli, głównie za sprawą pogody. Odpadło nam kilka sesji treningowych. Zamieniliśmy je na siłownie lub bieganie, bo nic innego nie można było zrobić. Mam nadzieję, że nie wpłynie to jednak na postawę i formę zespołu. Że nie stracimy zbyt wiele z powodu dwóch, czy trzech jednostek treningowych, które nam uciekły. Oprócz tego niczego nam tu nie brakowało. Mieliśmy dobre boiska, a o to nam głównie chodziło. Hotel i warunki do odnowy biologicznej też były przyzwoite. Cień na zgrupowanie rzucają pogoda i ulewne deszcze. Podobno ostatnio tak tu padało w 1992 roku.


Podobno w Hiszpanii pogoda też niezbyt dobra.
- Pojedziemy do Hiszpanii i zobaczymy. Mam nadzieję, że trafimy na dobrą aurę. Ważne, żebyśmy mogli trenować na zielonej murawie, bo to jest dla nas najważniejsze. Rozpoczniemy tam najważniejszy etap przygotowań. Nie tylko sparingi, ale też kilka kwestii, które tu nie mogły zostać zrealizowane ze względu na pogodę. Dlatego wierzę, że nadrobimy wszystko w Hiszpanii. Zresztą słyszałem, że coś tam popaduje, ale gdzie my jedziemy jest pięknie i słonecznie (śmiech).


Czy po sparingach rozegranych na Cyprze, krystalizuje się już zarys pierwszej jedenastki?
- Na razie nic się jeszcze nie krystalizuje. Na razie mamy 23 zawodników i każdy dostał szansę pokazania swoich umiejętności. Do naszego składu wrócą teraz kadrowicze, którzy razem z nami pojadą na zgrupowanie do Hiszpanii. Dopiero tam zacznie się wyjaśniać kto ma szansę na wejście do podstawowej jedenastki. Tam dopiero zacznie się wyłaniać to co chcemy osiągnąć w pierwszym meczu Pucharu Ekstraklasy czy też w pierwszym spotkaniu ligowym z Cracovią Kraków.


Legia rozegrała na Cyprze całkiem przyzwoite sparingi. Paradoksalnie najsłabiej wypadła w meczu z krajowym rywalem z Kielc.
- Na to spotkanie nie byliśmy odpowiednio przygotowani. Zerwaliśmy zawodników z łóżek. Do końca nie było wiadomo czy idziemy na siłownie, czy też jedziemy do Alpha Sports Center na mecz. Wszystko przez tragiczną pogodę. Nikt nie był więc mentalnie przygotowany do gry. Piłkarze w łóżkach odpoczywali po obiedzie i nagle pojawiła się decyzja, że gramy. Jedynym rywalem skłonnym z nami zagrać była Korona, a więc przystąpiliśmy do gry. Nie przywiązuję zbyt dużej wagi do samego wyniku. Ważniejsze było, żeby sam mecz się odbył. Żeby można było rywalizować i choćby głębiej przewietrzyć płuca niż można to zrobić na siłowni, czy podczas biegów. Dlatego głębsza analiza tego spotkania nie jest potrzebna. Rozmawialiśmy o tym spotkaniu z zawodnikami i zwróciłem im uwagę, że zbyt często wdawali się w niepotrzebne dyskusje z arbitrem. Nie było to potrzebne. Sam też dyskutowałem z sędzią, żeby pozwolił wrócić na boisko usuniętemu zawodnikowi, bo to jest sparing dla piłkarzy, a nie dla sędziego. Konsekwencją dyskusji z arbitrem było aż osiem żółtych kartek. Nie mają one żadnego znaczenia, ale właśnie podczas takich spotkań powinniśmy trzymać nerwy na wodzy, zamiast pokazywać, że taka sytuacja jest w stanie wyprowadzić nas z równowagi.


Do Hiszpanii pojadą kadrowicze, a więc zabraknie miejsc dla młodych zawodników. Czy wykorzystali swoją szansę podczas zakończonego zgrupowania?
- Trudno ich jednoznacznie oceniać, bo grali zbyt krótko. W niektórych meczach pojawiali się na murawie na całą połowę. Nieraz tylko na kilka minut. W meczu z Lewskim Adrian Paluchowski przyjął bardzo trudne podanie Edsona i wypracował sobie bardzo dobrą pozycję. Szkoda, że nie zakończył tej akcji bramką. Pokazuje to jednak, że w tym zawodniku tkwi duży potencjał. Podobna jest sytuacja Kamila Majkowskiego oraz Mikołajczaka i Wysockiego. Ci zawodnicy nie pojadą z nami do Hiszpanii. Zamiast tego wybiorą się z drugą drużyną na zgrupowanie do Niemiec. Na zgrupowanie zabieramy natomiast Artura Jędrzejczyka, bo będzie miał szansę pograć. Pozostali "młodzi" nie pojadą, bo wtedy w naszej kadrze byłoby aż 29 zawodników. Dlatego pojadą oni razem z drugą drużyną. Po powrocie pewnie dołączą do kadry Legii II. Będziemy z nich wyrywkowo korzystać, aby mogli przebywać przy pierwszej drużynie.


Czy Marcin Klatt, którego klub wycofał się z rozgrywek ma szansę powrotu do Legii?
- To jest pytanie do nowego dyrektora ds. rozwoju sportowego.


A pan widziałby go w swoim zespole?
- To jest pytanie do nowego dyrektora ds. rozwoju sportowego. Na pewno chętnie odpowie na te pytania.


W Larnace wysłuchał Tomek Janus

Podaj ten news dalej: