Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Janczyk, czyli powrót snajpera?

niedziela, 25 lutego 2007 14:45
Tomek Janusźródło: własne

W sobotnim meczu z ŁKS-em Łódź zwycięstwo Legii zapewnił Dawid Janczyk, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Napastnik Wojskowych zaprezentował się z dobrej strony i wydaje się, że powinien na dłużej zadomowić się w wyjściowej jedenastce. – Na pewno nie czuję się pewniakiem. Kandydatów do gry w ataku jest czterech, a miejsca tylko dwa – spokojnie ocenia szansę na grę Janczyk.

Choć napastnik urodzony w Nowym Sączu nie ma jeszcze 20 lat, to wielu od dawna widzi w nim nadzieję polskiej piłki. Pierwszy raz na listę strzelców w barwach Legii, Janczyk wpisał się gdy miał 18 lat, miesiąc i trzy dni. Młodszym strzelcem był tylko Tomasz Cebula. Szybko zaczęto więc kreować go na nadzieję nie tylko Legii, ale i całej polskiej piłki. Młodemu zawodnikowi na przeszkodzie w piłkarskim rozwoju stanęła jednak kontuzja, której doznał podczas wiosennego spotkania w meczu z Cracovią w sezonie 2005/2006. Jakby tego było mało, uraz przekreślił także szansę popularnego „Murzyna” na występ w reprezentacji, a może nawet na wyjazd na mundial.


Po wyleczeniu kontuzji Janczyk błysnął podczas meczu Mistrzostw Europy U-19. W spotkaniu z Belgią popisał się hat-trickiem. Porównania do Zbigniewa Bońka, który w 1982 r. także zaaplikował Belgom trzy bramki, nasuwały się same. Jesień sezonu 2006/2007 nie była jednak dobra w wykonaniu napastnika Legii, który ze zgrupowania kadry wrócił przemęczony - Brakuje mi skuteczności. Stwarzam sobie sytuację i to nawet niezłe i całkiem dużo a potem nie potrafię ich wykończyć – narzekał Janczyk. Przyczyn swojej słabszej formy upatrywał w braku należytej koncentracji i zastanawiał się nawet nad wizytą u psychologa, który miałby zaradzić tym problemom.


Podczas zimowych przygotowań do rundy wiosennej forma Janczyka zaczęła zwyżkować. W meczach sparingowych „Murzyn” strzelił trzy gole i prezentował się z dobrej strony. W ataku najczęściej partnerował mu Maciej Korzym. Obaj zawodnicy grali wcześniej w Sandecji Nowy Sącz. - Znamy się od wielu lat i na boisku dobrze się rozumiemy – mówi Janczyk. Właśnie na atak Janczyk – Korzym postawił w sobotni wieczór trener legionistów, Dariusz Wdowczyk. - Duet Janczyk – Korzym zaprezentował się dobrze, ale i Piotrek Włodarczyk z Bartkiem Grzelakiem z pewnością nie powiedzieli ostatniego słowa. Rywalizacja między napastnikami nadal trwa – mówił po meczu z ŁKS-em „Wdowiec”.


Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Janczyk. - Przed nami jeszcze mecz we wtorek i o miejsce w wyjściowym składzie na spotkanie z Cracovią muszę jeszcze powalczyć. Będę dalej się starał i dlatego bramki strzelone łodzianom bardzo mnie cieszą – mówi „Murzyn”. Jak sam podkreśla walka o miejsce w pierwszej jedenastce nie będzie jednak łatwa. - Czuję się bardzo dobrze fizycznie i psychicznie. Cała drużyna jest zresztą dobrze przygotowana i myślę, że z naszą grą będzie dobrze – mówi napastnik Legii, podkreślając, że zdrowa rywalizacja o miejsce w wyjściowym składzie może mu wyjść tylko na dobre.


Janczyk cieszy się dużym zaufaniem nie tylko trenera, ale także właścicieli stołecznego klubu. - W Legii jest zgoda, że do młodych piłkarzy trzeba podchodzić z cierpliwością, bo warto inwestować w utalentowanych zawodników – mówił podczas zgrupowania na Cyprze dyrektor ds. rozwoju sportowego, Mirosław Trzeciak. Precyzując swoje myśli przyznał, że ma na myśli przede wszystkim właśnie Janczyka i Korzyma. Nieco zastrzeżeń do napastnika Legii ma trener Wdowczyk. - Musimy przekonać Dawida, żeby będąc przy piłce podnosił głowę. Gdyby przed nim nagle wyrosła ściana, nie zauważyłby jej, tylko ją zdemolował – mówił w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” szkoleniowiec Wojskowych. - Fakt jest to moim mankamentem – mówił po meczu z ŁKS-em Dawid Janczyk.


Choć napastnik Legii nie chce się zgodzić ze stwierdzeniem, że ma pewne miejsce w podstawowej jedenastce, to czyni to raczej kurtuazyjnie. Trudno wyobrazić sobie by trener Wdowczyk posadził go na ławce. Sam zawodnik jesienią przyznał, że swoją najbliższą przyszłość wiąże z drużyną Wojskowych. - Nigdy nie myślałem, że mogę być w Legii niepotrzebny. Dopiero zaczynam piłkarską karierę i wszystko jeszcze przede mną – mówił po jednym z meczów.


Jeżeli Janczyk utrzyma wysoką formę i nadal będzie regularnie wpisywał się na listę strzelców, jego kariera może nabrać przyspieszenia już wiosną. - Janczyk i Korzym to młodzi gracze i potrzebujemy 30 a nawet 50 meczów, żebyśmy mogli ich ocenić. Jest to trudne, bo w Legii wszyscy domagają się wyników natychmiast – mówi Trzeciak. Na razie Janczyk jest związany z Legią kontraktem, który obowiązuje do 30 czerwca 2008 r. Co potem? Napastnikiem rodem z Nowego Sącza już kiedyś interesowała się londyńska Chelsea. - Z biegiem czasu będę nabierał większego doświadczenia i powinienem grać coraz lepiej – spokojnie kwituje całą sprawę Janczyk.

Podaj ten news dalej: