Gdybym był trenerem Legii, postawiłbym na atak Dawid Janczyk–Maciej Korzym – ocenia Cezary Kucharski. – Niespodziewanie to oni byli najskuteczniejsi w zimowych sparingach, więc rundę powinni zacząć w pierwszym składzie. A co dalej? To już zależy od nich. Na pewno Bartłomiej Grzelak i Piotr Włodarczyk nie byliby zadowoleni z siedzenia na ławce rezerwowych, ale to tylko wzmocniłoby rywalizację w zespole.
Duży kaliber armat Legii
Młodzi górą!
Rundę wiosenną zaczną legioniści piątkowym meczem z Cracovią na wyjeździe. Próbą generalną przed rozgrywkami ligowymi jest jednak Puchar Ekstraklasy. W tych rozgrywkach Legia zainaugurowała rundę wiosenną w zeszłą sobotę, pokonując przy Łazienkowskiej ŁKS 2:0. Obie bramki zdobył Dawid Janczyk.
– Dlatego tym bardziej powinien wywalczyć miejsce w składzie na ligowe rozgrywki – argumentuje Kucharski.
W trakcie zimowych sparingów wszystkie bramki dla Legii zdobywali napastnicy. Włodarczyk, który zwykle całymi seriami trafiał w sparingach, tym razem zdobył zaledwie jednego gola. Po trzy razy trafiali za to Korzym i Janczyk.
– Trochę mnie to zaskoczyło – przyznaje Kucharski. – Być może Grzelak i Włodarczyk mieli jakieś problemy w trakcie przygotowań i jeszcze nie są w optymalnej formie. Ale młodzi powinni to wykorzystać. Pokazali ogromny potencjał, teraz muszą to potwierdzić.
Grzelak na zero
Bohater transferu sezonu w polskiej lidze, Bartłomiej Grzelak, nie zdobył w sparingach żadnego gola. A kosztował Legię 600 tys. euro!
– W Polsce brakuje dobrych napastników – ubolewa „Kucharz”. – Dlatego najlepsi są bardzo drodzy. Swoją rolę odegrał też Widzew i szef tego klubu, Zbigniew Boniek. To bardzo medialna postać, umiał podsycić atmosferę wokół Grzelaka i Legia nie miała wyjścia, musiała tyle zapłacić.
Zerowe konto Grzelaka tłumaczy po części fakt, że sporą część zgrupowań Legii musiał opuścić. Przebywał wówczas na obozie z reprezentacją Polski i trenował pod okiem Leo Beenhakkera. Dariusz Wdowczyk ma w swoim arsenale cztery armaty, każda dużego kalibru, ale i każda innego typu. Napastnicy Legii to zawodnicy o różnych predyspozycjach, dysponujący różnymi atutami.
– To duży plus dla trenera – twierdzi Kucharski. – Ma większe pole manewru, może różnie ustawiać linię ataku. Najważniejszym kryterium jednak będzie skuteczność. Kto będzie strzelał bramki, ten będzie grał. Zresztą Legia musi grać swoje. Taki klub po prostu nie może ustawiać taktyki pod przeciwnika, to rywale muszą szukać sposobu na Legię.