W meczu z ŁKS-em Łódź legioniści prezentowali się dość przeciętnie, a dodatkowo od 30. minuty przegrywali 0-1. Ich grę rozruszało dopiero wejście Adriana Paluchowskiego. W 76. minucie młody napastnik Legii wpisał się na listę strzelców, czym dał znać swoim kolegom, że trzeba walczyć do ostatniej minuty. "Nie spodziewałem się nawet, że wyjdę dziś na boisko, dlatego też jestem bardzo zadowolony" – mówił po meczu uradowany "Paluch".
Pierwszy gol w drugim meczu
Niespełna 20-letni napastnik na co dzień trenuje z rezerwami Wojskowych. Wziął jednak udział w zimowym zgrupowaniu na Cyprze. Tam też wystąpił w kilku meczach sparingowych. W barwach pierwszej drużyny zagrał dopiero drugi raz. "Drugi mecz, a ja już strzelam bramkę. Czuję się super" – opowiada szczęśliwy strzelec gola. Paluchowski wyróżniał się na tle swoich kolegów ambicją i wielką chęcią do gry. Przy strzale gola zachował zimną krew. Spokojnie przyjął w polu karnym podanie Miroslava Radovicia i nie dał szans Witoldowi Sabeli. Po meczu "Paluch" zamiast cieszyć się z gola, wspominał zmarnowaną akcję. "Miałem jeszcze drugą szansę na strzelenie gola, ale to była trudna piłka. Musiałem się do niej trochę cofnąć. Szkoda, że zabrakło mi w tej sytuacji trochę szczęścia" – tłumaczy.
Dobra gra wychowanka Agrykoli nie uszła uwadze Dariusza Wdowczyka. Szkoleniowiec Wojskowych pochwalił młodego napastnika za dobrą grę. Paradoksalnie duża w tym zasługa samego "Wdowca". Tym razem trener warszawian wystawił Paluchowskiego w ataku, a nie na prawej pomocy, jak uczynił podczas pucharowego meczu w Bełchatowie.
Po meczu szczęśliwego "Palucha" z boiska na plecach zniósł Wojciech Wocial. "Obaj zaczynaliśmy grę w jednej drużynie i znamy się od najmłodszych lat. Zawsze staramy się trzymać razem. Nasza radość była tym większa, że obaj wystąpiliśmy w tym meczu" – wyjaśnia Paluchowski. Wocial w meczu z ŁKS-em także zagrał przyzwoicie.
Mimo dobrej gry w piątkowym meczu, "Paluch" nie popada w samozachwyt. Po meczu, jak zawsze, wynosił torby z piłkarskim sprzętem. "To ty dziś jeszcze te toboły dźwigasz" – drwiąco pytali koledzy Paluchowskiego. Ten jednak nic sobie nie robił z docinek. "Na razie jestem jednym z młodszych zawodników i dopiero wchodzę do zespołu. Nadal więc będę nosił torby. Na razie taka też jest moja rola" – tłumaczy.
Z wejściem do drużyny młody napastnik musi wstrzymać się do przyszłego sezonu. W obecnym zamknięta jest bowiem lista piłkarzy zgłoszonych do rozgrywek. "Wiem, że kadra jest już zamknięta. Będę się jednak starał by do niej awansować w przyszłym sezonie" – zapowiada Paluchowski.

W ten sposób Paluchowski zdobył wyrównującą bramkę - fot. Adam Polak

Koledzy gratulują Adrianowi bramki - fot. Adam Polak