Na ubiegłotygodniowe ligowe spotkanie z łódzkim Widzewem, trener warszawskiej drużyny, Jacek Zieliński, miał do dyspozycji siedemnastu zdrowych zawodników. W przeciągu kilkunastu dni do zdrowia wrócili Tomasz Kiełbowicz i Marcin Burkhardt. Kiełbowicz nabawił się urazu stawu skokowego w meczu z Górnikiem Łęczna, przez co opuścił "derby Polski" z Widzewem. Od początku tygodnia trenuje już jednak na pełnych obrotach i wielce prawdopodobne jest, iż znajdzie się w meczowej osiemnastce na sobotnie spotkanie, w którym legioniści zmierzą się z Lechem.
Wracają do zdrowia
Podobnie wygląda sytuacja z Marcinem Burkhardtem. W tym wypadku można jednak mówić o cudownym ozdrowieniu, bowiem przed kilkoma tygodniami lekarz warszawskiego zespołu, Stanisław Machowski, zapowiadał, że "Burego" nie zobaczymy już w tej rundzie na boisku. Tymczasem rozgrywający Legii trenuje z zespołem i jak sam deklaruje, jest gotowy do gry.
"Bardzo chciałbym zagrać już w sobotę z Lechem. Jeśli trener da mi szansę, postaram się ją wykorzystać" - mówi "Bury".
We wspomnianym meczu z Łęczną, kontuzjowanego Kiełbowicza zastąpił Edson da Silva, który także nie imponuje zdrowiem w tej rundzie. Brazylijczyk odegrał jednak kluczową rolę w zespole Zielińskiego zarówno w spotkaniu na Lubelszczyźnie, jak i podczas meczu z Widzewem. W spotkaniu z Górnikiem do pierwszej jedenastki powrócili także Wojciech Szala i Bartłomiej Grzelak. Dodając do tego szybkie wyleczenie groźnej kontuzji przez Juniora, trener Zieliński może mieć powody do wielkiego optymizmu i na pewno nie będzie miał problemu ze skompletowaniem składu na najbliższy mecz z Lechem.
Jedynym kontuzjowanym zawodnikiem w Legii pozostaje zatem Sebastian Szałachowski. "Przeszedłem operację w Austrii u doktora Schenka. Przez dwa tygodnie po zabiegu byłem przykuty do łóżka" - opowiada o swoich perturbacjach zdrowotnych Szałachowski. "Na szczęście już mogę się jakoś poruszać. Prognozy są optymistyczne. Około 15. czerwca powinienem zacząć bieganie i lekkie zajęcia z piłką" - kończy pomocnik zespołu z Łazienkowskiej.