Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Bez wiary w sukces niczego się nie osiągnie

piątek, 18 maja 2007 09:22
Maciej Gostomskiźródło: sportowefakty.pl

Jak zaczęła się twoja przygoda z piłką?
Maciej Gostomski: Przez przypadek - trener Cartusi Kartuzy zobaczył mnie na meczu szkolnym i zacząłem wtedy normalnie trenować jak miałem 9 lat.


A jak to się stało, że trafiłeś do Legii?
- Trener Dawidziuk wszystko załatwił. Ja tylko jeździłem i trenowałem. Poprosili mnie najpierw, żebym przyjechał do Legii, abym zobaczył jak to jest w klubie ligowym. Potem coś drgnęło i jak drugim razem pojechałem na testy, to zostałem.


W Polsce słychać głosy, że jesteś jednym z najbardziej utalentowanych bramkarzy młodego pokolenia w naszym kraju. A jakie cele Ty sobie stawiasz?
- Czy się ma talent czy nie, trzeba robić swoje i ostro trenować oraz mądrze podpatrywać lepszych. Ja staram się to robić i dążyć do celu, którym jest przede wszystkim pozycja numer jeden w Legii, a w dalszej części wyjazd na zachód.


Jaka liga jest twoją wymarzoną?
- Nie mam wymarzonej ligi. Tak naprawdę chciałbym grać w dobrym klubie i osiągać zwycięstwa niezależnie od ligi, w której gram.


Po tym jak od lipca piłkarzem Arsenalu Londyn będzie Łukasz Fabiański, Tobie przypadnie rola drugiego bramkarza. Kiedyś w podobnej sytuacji byli właśnie Fabiański oraz Boruc. Wierzysz, że kiedyś Tobie uda wybić się do tak wielkich klubów jak Arsenal Londyn czy Celtic Glasgow?
- Bez wiary w sukces niczego się nie osiągnie - to jest wiadome. Ja póki co patrzę na najbliższe treningi i mecze, bo to jest teraz najważniejsze, a czy uda się gdzieś wyjechać, to się okaże. Wszystko w swoim czasie.


Podpatrujesz na treningach Fabiańskiego?
- Cały czas to robię, nawet trener Dowhań na treningach mówi, że mam podpatrywać, jak to robią "Fabian" czy Mucha, żebym się od nich uczył, bo to bardzo pomaga i wiele można się nauczyć.


Czy twoim zdaniem Fabiański dobrze zrobił, wybierając ofertę Arsenalu?
- Oczywiście. Kto by nie chciał grać w takim klubie?


Póki co nie zadebiutowałeś w pierwszej lidze. Myślisz, że w przyszłym sezonie uda ci się zagrać w Orange Ekstraklasie?
- Podchodzę do tego z dystansem. Jak dostanę szansę to będę się bardzo cieszył i będę starał się ją wykorzystać, a jak nie dostanę szansy, to cierpliwie poczekam.


Do końca bieżącego sezonu pozostały już tylko trzy kolejki. Legia będzie najprawdopodobniej skazana na trzecie miejsce w lidze. To chyba nie był dobry sezon dla Was?
- Od początku to nie był ten sam zespół, co sprzed roku, ale wiadomo, że jakiś kryzys musi czasami przyjść i trzeba wtedy zrobić wszystko, żeby go zlikwidować.


Kto twoim zdaniem będzie mistrzem Polski?
- Myślę, że GKS Bełchatów. Grają dobrze i są liderami.


Niedawno wróciłeś z turnieju U-19 w Izraelu. Jakie były przyczyny niewywalczenia awansu do mistrzostw Europy?
- Wydaje mi się, że przyjechaliśmy tam trochę za późno i nie zdążyliśmy się dostosować do tamtejszych warunków i klimatu. Mieliśmy też mocnych przeciwników. Na pewno wpływ również miało to, że nie pojechaliśmy do Izraela w najsilniejszym zestawieniu, bo kilku zawodników doznało kontuzji.


W drodze powrotnej przeżyliście chwile grozy w samolocie...
- Były turbulencje - tak to można nazwać, ale na pewno nie było aż tak, jak opisywane jest to w Internecie czy w gazetach.


Możesz wymienić swoje dobre i złe strony?
- Nie lubię tego robić, ale na pewno jest dużo złego i trochę dobrego w tym, co robię. Do pozytywnych zaliczyłbym chęci, warunki fizyczne i szybką naukę nowych rzeczy. A ze złych stron, to może czasami brak koncentracji i małe doświadczenie. Nie wiem, co jeszcze, trzeba by z trenerem porozmawiać.


Kto jest Twoim piłkarskim idolem?
- Nie mam takich, ale Łukasz Fabiański jest najlepszą osobą na to miejsce.


Jak spędzasz wolny czas?
- Póki co, to się jeszcze muszę uczyć, więc chodzę do szkoły wieczorowej. Resztę czasu spędzam na rozmowie przez Internet z dziewczyną i znajomymi.

Podaj ten news dalej: