W Grodzisku trener Jan Urban dużą wagę przykłada do treningu dośrodkowań w pole karne. Tak też było w piątkowy poranek. Wszystko dlatego, że zdaniem szkoleniowca, piłkarze wciąż nie potrafią dostatecznie dobrze rozgrywać tego elementu gry. Pierwszego dnia Urban obiecał piłkarzom, że nauczy ich tego i dotrzymuje słowa. Piątkowy trening w dużej mierze koncentrował się więc na dośrodkowaniach. Na zajęciach zabrakło wciąż skarżącego się na uraz Edsona oraz Macieja Gostomskiego, którego dopadła gorączka.
Dośrodkowania i jeszcze raz dośrodkowania
Wrzutki w pole karne są najczęściej trenowanym elementem gry i trener Urban stara się je urozmaicać. Dziś przed dośrodkowaniem w pole karne piłkarze musieli najpierw wykonać kilka powtórzeń z gryfem. Potem przeskoczyć przez kilka płotków lub przebiec przez drabinkę i dopiero wówczas dograć do czekającego przed bramką partnera. Ten także nie miał łatwego życia. Zanim ruszył do piłki także musiał odbyć krótki trening z gryfem. Potem skoki przez płotki i już można było biec do futbolówki. Nie wszystko udawało się piłkarzom tak, jak trzeba. Nad boiskiem raz po raz rozbrzmiewał więc krzyk szkoleniowca, który wyjaśniał zawodnikom, gdzie popełniają błędy. Mimo to do skuteczność legionistów wciąż pozostawia wiele do życzenia.
Po wrzutkach trener zarządził nowe ćwiczenie. Obrońca ustawiony za bramką, podawał piłkę do partnera ustawionego na środku pola. Ten miał za zadanie pokonanie bramkarza, wcześniej musiał jednak minąć defensora w pojedynku jeden na jeden. I znów trener Urban musiał wyjaśniać swoim zawodnikom co robią źle. „Grzelu wciąż idziesz za bardzo w bok. Nie o to chodzi” - tłumaczył szkoleniowiec. W końcu piłkarze zrozumieli czego oczekuje od nich trener i piłka zaczęła wpadać do siatki. Z dobrej strony zaprezentowali się obrońcy, którzy utrudniali życie atakującym. Po chwili atakujący mieli łatwiej, bo dwójką nacierali na jednego obrońcę. W takim ustawieniu bramkarze często musieli wyciągać futbolówkę z siatki.
Na koniec treningu piłkarze zostali podzieleni na trzy drużyny, które rywalizowały między sobą w krótkich pojedynkach. Nie były to jednak typowe mecze. Wcześniej trenerzy rozłożyli na murawie pachołki, które podzieliły murawę na strefy. Z sektora znajdującego się najbliżej bramki można było strzelać tylko z główki lub z pierwszej piłki. „Każdy szuka miejsca dla siebie. Ci, którzy mają dobre uderzenie, niech strzelają z daleka. Kto dobrze strzela z głowy, niech wbiega w pole karne i tam szuka pozycji” - tłumaczył trener Urban. Piłkarze usiłowali się dostosować do wskazówek, ale ze skutecznością strzałów było nieco gorzej. W jednej z drużyn wystąpił Jacek Magiera. Nie jest to jednak czymś niezwykłym, gdyż „Magic” chętnie uczestniczy w treningach, gdy brakuje graczy. Dziś nie trenował Edson i Magiera wskoczył na jego miejsce.
Po treningu jeszcze tylko chwila rozciągania i można już spacerkiem udać się do hotelu. Tam szybki prysznic i pora na obiad. A kolejny trening już po południu.

















fot. Tomek Janus
