Reprezentacja Polski pokonała w inauguracyjnym meczu mistrzostw świata U-20 Brazylię 1-0. Jakie mają szanse Pana koledzy w tym turnieju?
- To był najważniejszy mecz w grupie. Nie dość, że inauguracyjny, to na dodatek z Brazylią. Koledzy powalczyli i postarali się o dobry wynik. Wszystkie braki nadrobili ogromną walecznością. Mamy trudną grupę, ale jestem przekonany, że z niej wyjdziemy.
Przykro Panu oglądać cieszących się kolegów z drużyny jedynie w telewizorze?
- Jest przykro. Nie chcę wracać już do tej sytuacji. Mogę jedynie zapewnić, że to, co powiedział trener Globisz w sprawie mojego wyjazdu do Kanady, nie było do końca prawdziwe.
Mówi się o tym, że na wyjazd za ocean nie zezwolili Panu działacze Legii.
- Nieprawda. Nie było w ogóle takiego tematu. To była moja osobista sprawa, a decyzję podjąłem sam.
Jest szansa powrotu do reprezentacji młodzieżowej?
- Mam taką nadzieję.
Przeszedł Pan z zespołu - spadkowicza do trzeciej drużyny ekstraklasy. Na treningach i podczas spotkań sparingowych jest Pan wyróżniającym się piłkarzem.
- To dla mnie spory przeskok i ogromny awans. Staram się sumiennie trenować. Mam nadzieję, że wywalczę sobie miejsce w pierwszym składzie.
Od razu w pierwszym meczu w barwach Legii zdobył Pan swojego pierwszego gola dla stołecznego zespołu.
- Cieszę się, choć gol strzelony Groclinowi Grodzisk był praktycznie bez znaczenia. Będę szczęśliwy, gdy w niedzielę pokonam bramkarza Vetry w Pucharze Intertoto. Najważniejsze gole dopiero przede mną.
W Legii czy reprezentacji?
- Póki co w Legii. Jestem głodny sukcesów. W Pogoni przez pół roku nie wygraliśmy meczu. To boli. Zapomniałem już, jak wygląda radość ze zwycięstwa. Mam nadzieję, że to się zmieni, nie będzie ze mną problemów wychowawczych, a dziennikarze będą o mnie pisać tylko pozytywnie.
Cieszy się Pan, że Antoni Ptak sprzedał Pogoń inwestorom ze Szczecina?
- Bardzo. To w końcu klub, w którym się wychowałem. To, co pan Ptak zrobił w ostatnim czasie w Szczecinie, to skandal i kabaret. Większość Brazylijczyków nie potrafiło zrozumieć, że nie przyjechali do Szczecina na wczasy i zarabianie pieniędzy, a po to, by utrzymać zespół w lidze.
Wielokrotnie podkreślał Pan, że dla Pana najważniejsza jest kariera piłkarska.
- Dlatego po ukończeniu szkoły podstawowej nie kontynuowałem nauki. Postawiłem wszystko na futbol. Nie chcę mówić o szkole i moich prywatnych sprawach.
Ale Pana transferowi do Legii towarzyszyły opowieści z przeszłości. I to te prywatne, jak choćby związane z hazardem.
- Dziennikarze wracali do historii z dawnych lat, jakby chcieli mi zaszkodzić. Przypięli mi łatę. Jestem dziś zupełnie innym człowiekiem niż półtora roku temu. Skupiam się tylko na rozwoju swojej kariery.
Sporo mówi się także o Pana dziewczynie Sylwii w kontekście jej poprzedniego partnera Tomasza Kłosa. Przeszkadza to Panu?
- Jesteśmy z Sylwią dwa i pół miesiąca i jest nam dobrze. I na tym poprzestańmy.