W Polsce po każdej większej awanturze stadionowej pojawia się wiele propozycji dla poprawy bezpieczeństwa przed, w trakcie i po meczach piłkarskich. Parokrotnie zmieniana była ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych. Efektem tego było wydłużenie katalogu kar (i ich zaostrzenie), przede wszystkim za akty bandytyzmu na stadionach piłkarskich. Większość pomysłodawców odwoływała się do rozwiązań przyjętych w krajach tzw. starej Unii. Dziś rozpoczynamy krótki cykl prezentujący regulacje prawne dotyczące wspomnianej problematyki w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Holandii. Na początek przyjrzymy się najciekawszym rozwiązaniom na Wyspach Brytyjskich.
Podwładni królowej Elżbiety II, pomni dramatycznych doświadczeń ze stadionowymi chuliganami z lat 80- tych XX wieku, bardzo szybko i trzeba przyznać, że dość precyzyjnie zmodyfikowali swój system prawny. Podstawę stanowi pakiet ustaw, które z biegiem lat były nowelizowane. Są to: Football Spectators Act (1989 r.), Football (Offences) Act (1991), Football (Offences and Disorder) Act (1999) oraz Football (Disorder) Act (2000).
Główną formą represji wobec agresywnych kibiców jest, powszechnie znany i stosowany w całej Europie, zakaz stadionowy. Zakaz wiąże się również z dodatkowymi obowiązkami. Kibice nim objęci mają obowiązek meldować się na posterunku policji, w określonym czasie przed meczem, a jeśli spotkanie odbywa się poza granicami Zjednoczonego Królestwa mogą zostać zobligowani do zdeponowania paszportu. Co ciekawe, sąd może wydać zakaz skazując za przestępstwo określone w ustawie (katalog podobny do obecnie obowiązującego w Polsce – najbardziej powszechne wybryki chuligańskie), bądź też w wypadku warunkowego umorzenia sprawy. Z tego wynika, że zakaz stadionowy może być orzeczony jako jeden z obowiązków przy warunkowym umorzeniu postępowania. W Polsce takimi obowiązkami jest np. dozór kuratora czy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Niewątpliwie jest to oryginalne rozwiązanie mogące budzić pewne kontrowersje. Jednakże nic to w porównaniu w kolejnym rozwiązaniem stosowanym w Wlk. Brytanii. Otóż zakaz stadionowy może zostać wydany przez sąd również wobec osoby, która nie jest oskarżona o jakiekolwiek przestępstwo. Wystarczy wniosek komendanta policji z rejonu, w którym zamieszkuje taka osoba. Komendant ma prawo zwrócić się do sądu o wydanie zakazu stadionowego, jeżeli w jego opinii zachodzi uzasadnione podejrzenie, że delikwent kiedykolwiek dopuścił się przemocy lub przyczynił się do zamieszek w kraju, bądź poza jego granicami. Trzeba przyznać, że ma to niewiele wspólnego z prawami obywatelskimi, gdyż trudno nam sobie wyobrazić ferowanie zakazami na podstawie „widzimisię” policjanta. Z drugiej strony musimy pamiętać, że w Królestwie inny jest odbiór społeczeństwa dla takich przepisów, a także inaczej funkcjonuje policja. No i przede wszystkim takie unormowanie to skuteczny oręż w walce o bezpieczeństwo na stadionach.
Zakaz stadionowy orzekany jest nawet na 10 lat, w przypadku, gdy zatrzymany dopuścił się przestępstwa, za które sąd skazał go na minimum 6 lat pozbawienia wolności. W pozostałych przypadkach okres na jaki można zakazać wstępu na stadiony wynosi od 3 do 5 lat. Natomiast w wypadku zakazu na wniosek komendanta policji przedział czasowy to 2 – 3 lata.
W Wielkiej Brytanii również wstęp na obiekty piłkarskie został unormowany centralnie. Stworzono tam bowiem tzw. national football membership scheme (narodowy system członkowstwa piłkarskiego), który jest tworzony przez specjalny organ Football Membership Authority (Organ Członkowstwa Piłkarskiego). Organ ten, w porozumieniu z organizacjami piłkarskimi ( m.in. Premier Leauge, Championship Football League )przede wszystkim dba o to, by na mecze wchodzili tylko zarejestrowani widzowie, prowadzi ewidencję członków, wyklucza osoby ze swojego rejestru, nakłada kary finansowe, które nie wykonują swych obowiązków. Wszyscy brytyjscy kibice wchodzący na stadiony są skatalogowani w centralnym rejestrze, z którego zasobów korzysta również policja. Niewątpliwie znacząco ułatwia to działania prewencyjne, uniemożliwiające nadzór nad fanami.
Istnieje także druga organizacja centralna – Football Licensing Authority (Organ Licencji Piłkarskich). Jej zadaniem jest przyznawanie pozwoleń organizatorom na przyjmowanie widzów na mecze. Obwarowane jest to szczególnymi warunkami np. organizator zapewnia, że na mecze nie dostaną się osoby nieupoważnione, a widzowie będą mieć odpowiednie warunki do oglądania meczów. Ciało to jest upoważnione do zamykania stadionów, które według kontrolerów FLA nie spełniają wymagań licencyjnych.
Dla Brytyjczyków, budujących strukturę wydawania licencji od najniższych klas rozgrywkowych, niewyobrażalnym jest cyrk licencyjny w Polsce. Tam wszystko stoi czarno na białym i nie ma zmiłuj. A co istotne wszystko to dla dobra kibiców, bo tam fani nie są traktowani jako zło konieczne. Wszyscy zdają sobie sprawę, że chuligański margines to tylko margines…
A na koniec łyki statystyki. W ciągu ponad 20 lat walki z chuliganami policja, w ścisłej współpracy z klubami, organizacjami piłkarskimi, telewizją i przede wszystkim z parlamentarzystami, którzy umożliwili policjantom podjęcie właściwych kroków, dokładnie spenetrowała środowisko kibiców. Efektem tego było stworzenie całego systemu eliminującego bandytów z udziału w meczach. Oczywiście, nie jest to sposób idealny i brytyjscy chuligani wciąż dają o sobie znać, zazwyczaj jednak poza swym krajem. Fakt, że system prawny jest skuteczny w praktyce wskazują statystyki. Zgodnie z danymi Home Office za sezon 2003/04 liczba aresztowanych za „przestępstwa futbolowe” wynosiła 3982 i spadła o 10% w stosunku do poprzedniego. Na jednym meczu średnio zatrzymywano 1,62 osoby. Większość spotkań obyła się bez żadnych zakłóceń. W 50% meczów Premiership, 72% 1st Division, 82% 2nd Division i 89% 3rd Division liczba zatrzymań nie przekroczyła 1. Liczba zakazów stadionowych w okresie 15.08.2003 – 18.10.2004 wzrosła o 1263 i wynosiła łącznie 2596. Zatrzymano również więcej osób próbujących złamać zakaz (63 osoby, a w sezonie poprzedzającym tylko 37). Statystyki dotyczące zatrzymań mogą być jednak mylące, większość z nich miała miejsce poza stadionami (57%) i najczęściej miała charakter prewencyjny.