Aż cztery pierwszoligowe kluby, w tym dwa najbardziej medialne - Legia Warszawa i Wisła Kraków - nie mają reklamy na koszulkach - zauważa "Dziennik". W Polsce firmy nie biją się o miejsce na strojach pierwszoligowych drużyn.
Oprócz Legii i Wisły bez reklam na koszulkach biegają też piłkarze Polonii Bytom oraz ŁKS.
Pusta koszulka = mniej pieniędzy
Wiślacy, odkąd wycofał się browar Tyskie, z konieczności grają z logo firmy właściciela klubu - Tele-Foniki. Podobnie jest w Zagłębiu Lubin (KGHM), Koronie Kielce (Kolporter) i Cracovii (Comarch), ale z tego tytułu żadne dodatkowe pieniądze nie wpływają do kasy tych klubów.
Jeżeli sytuacja się utrzyma, Wisła i Legia mogą stracić nawet około 4-5 mln złotych. Tyle kluby żądają za sezon od sponsora chętnego umieścić swoje logo na koszulce. W skali europejskiej jest to dużo i mało - Manchester United i Real Madryt zarabiają w ten sposób do dwudziestu razy więcej, ale już na przykład reklama na koszulce jednego z mniej popularnych klubów Premiership - jak Blackburn Rovers czy Derby County - kosztuje około 8 mln złotych.
- Polskie kluby mają mało kontaktów i oczekują zbyt dużych pieniędzy - mówi Tomasz Cieślik z firmy SportFive, zajmującej się marketingiem sportowym. - Zamieszki na stadionach czy brak awansu do pucharów nie ułatwia szukania sponsora, ale trzeba zakasać rękawy: dzwonić, szukać, namawiać, bo da się znaleźć firmy zainteresowane reklamą poprzez sport. A tak naprawdę w polskiej lidze tylko Lech Poznań ma korzystną umowę reklamową - twierdzi Cieślik.
Legia stara się o nowego sponsora. - Trwają rozmowy z dużym bankiem i firmą samochodową. Ale to dopiero wstępny etap, więcej będziemy mogli powiedzieć we wrześniu - mówi Emil Kuras z działu marketingu Legii.
Dużo tańsze od drużyn z czołówki tabeli są miejsca na koszulkach ŁKS-u (500 tys. zł za sezon) bytomskiej Polonii (150 tys. zł). Oba kluby powinny szybko zająć się pozyskaniem sponsorów, bo niedługo największe firmy będą ustalały marketingowe budżety na przyszły rok.