Czy Legia ma już trzy punkty za... najbliższy mecz z Odrą? Niewykluczone. Wszystko za sprawą jej nowego trenera Janusza Białka, którego osoba budzi olbrzymie kontrowersje. Przepisy PZPN mówią jasno: trener nie może być zatrudniony w trakcie rundy w dwóch klubach ekstraklasy. Tymczasem Białek, który 2 października przejął Odrę i poprowadził ją do zwycięstwa (2-0) w ostatnim meczu ligowym z Ruchem Chorzów, wcześniej był wpisywany do protokołu jako szkoleniowiec Jagiellonii.
Trenerskie zawirowania w Odrze
Działacze Ruchu zastanawiają się nad złożeniem protestu. – Wiemy o problemie trenera Białka. Obiecuję, że ta sprawa na pewno zostanie rozważona w czwartek na posiedzeniu zarządu – deklaruje Mariusz Klimek, współwłaściciel klubu z Chorzowa.
Oburzony trener
Gdy spytaliśmy Janusza Białka, ten początkowo nie krył irytacji, mówiąc: – Nie macie innych problemów?
Doświadczony trener był także oburzony słowami Klimka. – Pretensje zgłasza się na boisku, a nie poza nim. Od strony prawnej wszystko było w porządku!
Na potwierdzenie tych słów Białek przypomina swój epizod w Jagiellonii, gdzie tak naprawdę służył jedynie „nazwiskiem”, zastępując w protokole faktycznego trenera drużyny, nieposiadającego wymaganej licencji Artura Płatka. – Z Jagiellonią nie wiązał mnie żaden kontrakt. Przez dwa tygodnie rozmawiałem z działaczami i powiedziałem wyraźnie, że jeśli nie podpiszemy umowy, to po meczu z Widzewem definitywnie odchodzę. Wcześniej dla perspektywy pracy w Jagiellonii odrzuciłem ofertę ze Stali Stalowa Wola. Dlatego byłem rozczarowany – deklaruje trener.
Zdaniem prezesa Odry Edwarda Sochy, żadnego zagrożenia walkowerem dla jego klubu nie ma: – Wysłaliśmy dokumenty do PZPN oraz Orange Ekstraklasy. Wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Jeżeli ktoś nadużył prawa, to Jagiellonia.
Winna Jagiellonia?
Podobnie uważa szef Wydziału Szkolenia Jerzy Engel: – Wyjaśnialiśmy tę sprawę z Jagiellonią oraz trenerem Białkiem. Wiemy, że miał przyrzeczenie podpisania kontraktu, ale do zawarcia umowy nie doszło. Zresztą tak naprawdę zespołu nie prowadził, a jedynie był wpisywany do protokołu. Odra miała prawo go zatrudnić.
Nie ma więc winnego? Zdaniem szefa WS, odpowiedzialność za to zamieszanie ponosi Jagiellonia.
– Powstał cały łańcuch błędów tego klubu. Działacze obiecywali, że zatrudnią licencjonowanego trenera i na tej zasadzie zostali dopuszczeni do rozgrywek. Nigdy jednak tego nie zrobili. Od początku sezonu wpisywali do protokołu Jana Żurka, Józefa Dankowskiego, Janusza Białka oraz Józefa Antoniaka. Tylko Żurek miał podpisaną umowę. Już ukaraliśmy Jagiellonię grzywną w wysokości 10 tys. złotych. Jeżeli do najbliższego meczu nie przedstawi umowy o pracę z trenerem Antoniakiem, wtedy zostanie ukarana walkowerem i 30 tys. zł grzywny.