Na wczorajszy mecz przy Łazienkowskiej licznie przybyli menadżerowie, łącznie z tym z Racingu Santander i menadżerem Rogera (podobno załatwia mu kontrakt w Paris Saint Germain). Nie zapisali oni jednak w notatniku nazwisk piłkarzy. Sam Giza zmarnował sześć sytuacji. Dorównywał mu Chinyama. Trener Urban zmienił obu w drugiej połowie, ale to nic nie dało. Piłkarze Jagiellonii tak na dobrą sprawę stworzyli tylko jedną groźną sytuację, kiedy po strzale Aleksandra Kwieka fantastyczną paradą popisał się Jan Mucha.