W eliminacjach MŚ 2002 ważną rolę odgrywali piłkarze warszawskich klubów. Nawet w eliminacjach MŚ 2006 gole w kadrze zdobywali gracze Legii. Teraz stolica ma bardzo niewielki udział w sukcesie kadry Leo Beenhakkera. Na pytanie dlaczego tak się dzieje odpowiada Andrzej Strejlau, były trener reprezentacji Polski i Legii: "Powodów jest kilka, zresztą bardzo oczywistych. Reprezentanci zmieniają kluby i ci, którzy jeszcze niedawno grali w Legii, teraz występują w zagranicznych zespołach. Przykładem Boruc, Bronowicki i Fabiański. A w obecnej Legii trudniej szukać kandydatów do reprezentacji, ponieważ siła tego zespołu opiera się na obcokrajowcach."
Strejlau: Euro 2008 bez graczy Legii?
Czy ta sytuacja może się zmienić na lepsze w ciągu najbliższego roku?
- Nie sądzę, bo problem jest głębszy. Warszawa nie ma zaplecza i infrastruktury, gdzie mogłaby się szkolić młodzież. Trudno w takiej sytuacji wychować w stolicy przyszłego reprezentanta Polski.
W tej chwili w kadrze jest dwóch legionistów – Tomasz Kiełbowicz i Jakub Wawrzyniak. Trener Jan Urban powiedział nam niedawno, że mógłby jeszcze polecić Piotra Gizę. To rzeczywiście dobry kandydat do reprezentacji?
- Trener Urban widzi go na co dzień, więc na pewno wie najlepiej. Nie wypada mi wchodzić w jego kompetencje.
A Sebastian Szałachowski? To piłkarz, którego Beenhakker powoływał już na zgrupowania. Po prawie rocznej przerwie wraca na boisko. Zdąży na finały Euro 2008?
- Oj, nie sądzę. Po tak długim rozbracie z piłką potrzeba mnóstwo czasu, żeby zawodnik wrócił do dawnej dyspozycji. Nie można robić niczego na siłę. Sebastian musi na razie zaistnieć w naszej lidze. W sumie trenera Urbana czeka ambitne zadanie, jeśli chce dać kadrze jak najwięcej piłkarzy Legii.
Czy możliwe jest, że w finałach Euro 2008 w ogóle ich zabraknie?
- Tak. Chyba że Łukasza Fabiańskiego potraktujemy jak legionistę...