W poniedziałek i wtorek legioniści przeszli kolejne testy medyczne pod okiem trenera Ryszarda Szula. Najpierw zawodnicy pomaszerowali na salkę, gdzie każdy z nich - na specjalnej macie - przeszedł tzw. test mocy. Następnie cała grupa przemieściła się na pobliską Agrykolę, gdzie w grupach odbyły się biegi na 1500 metrów.
Legioniści przebadani
W badaniach nie wzięli udziału kontuzjowani zawodnicy, tj. Błażej Augustyn, Miroslav Radović, Martins Ekwueme, Inaki Astiz, Sebastian Szałachowski, reprezentanci - Tomasz Kiełbowicz i Jakub Wawrzyniak, a także Kamil Grosicki, który w poniedziałek przygotowywał się już do wyjazdu do ośrodka zajmującego się leczeniem hazardu. W biegach nie wziął udziału również Edson, który przeszedł jedynie test mocy, a wcześniej biegał wokół bocznego boiska. Trenerzy postanowili za to przetestować trzech młodych piłkarzy z drugiej drużyny - Macieja Rybusa, który zadebiutował w Legii przy okazji meczu PE z Dyskobolią, Macieja Świdzikowskiego i Radka Mikołajczaka.
O testach, które przechodzą w tym tygodniu piłkarze opowiada trener zajmujący się przygotowaniem fizycznym legionistów, Ryszard Szul:
"Testy, które robimy, pozwolą nam określić stan wytrenowania zawodników Legii. Wyniki porównamy z poprzednimi badaniami - ma nam to dać odpowiedź na pytanie, czy droga, którą obraliśmy - jeśli chodzi o przygotowanie motoryczne - jest właściwa. Pierwszy test wykonywany jest na platformie tensometrycznej - to test mocy kończyn dolnych. Zawodnik wykonuje skok do góry, jest pomiar czasu, uzyskanej mocy i uzyskanej wysokości. Drugi z testów - robiony również na platformie - to wyskok bramkarzy jak do piłki i zawodników z pola jak do główki, z pełnym zamachem ramion. Tu z kolei możemy zaobserwować różnice między wyskokiem bez zamachu i z zamachem, a na podstawie tego ocenić koordynację i technikę piłkarzy. Dzień zakończył się biegiem na 1500 metrów. W oparciu o ten test szacujemy maksymalne pochłanianie tlenu, czyli wrodzone wytrzymałościowe predyspozycje zawodnika. Biorąc pod uwagę wynik tego biegu następnego dnia wykonujemy test mleczanowy według doktora Żołądzia - jest to bieg 5x6 minut. Po każdym zakończonym odcinku mierzymy zakwaszenie i przebiegnięty dystans. W ten sposób w bardzo precyzyjny sposób możemy określić strefy energetyczne dla zawodników, tj. w jakich strefach tętna powinni trenować, jeśli chcemy poprawić ich wytrzymałość" - opisuje badania szkoleniowiec.
Piłkarze zostali podzieleni na Agrykoli na trzy grupy. Dobrali się sami, dlatego poziom biegów był różny. Każdy bieg łączyło jednak jedno - ostry finisz :) I tylko Dickson Choto, dopingowany przez trenerów, ani myślał przyspieszyć i statecznie minął linię mety.
Wcześniej, z samego rana, legioniści udali się do Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie spędzili dwie godziny. Jednym z pomysłodawców wyprawy był trener-magister historii, Jacek Magiera. Wycieczka nie mogłaby się udać bez pomocy Moniki Rebizant z Biura Prasowego Legii. "Pomysł wyprawy do muzeum powstał 1 sierpnia, w trakcie obchodów rocznicy wybuchu powstania. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie powstanie miało skutki, co znaczyło dla Warszawy, dla Polski. Jestem zdania, że zawodnicy grający w Legii - zarówno Polacy, jak i obcokrajowcy - powinni znać historię tego miasta" - mówi "Magic". Legioniści mieli całe muzeum dla siebie - oglądali eksponaty, wysłuchali również lekcji o powstaniu. "Mam nadzieję, że każdy z naszych zawodników zapamięta tę wyprawę na dłużej" - kończy Magiera.
