W kwietniu sąd ogłosił upadłość CWKS Legia, ale klub który wychował dziesiątki medalistów olimpijskich, mistrzostw świata i Europy, nadal istnieje. I ma nadzieję na odrodzenie.
Chociaż wszystkie sekcje nadal prowadzą działalność, w klubie została już tylko garstka trenerów, główni ci, którzy nie traktują pracy w Legii jako źródła utrzymania. Dopiero niedawno kilku z nich zatrudniono nawet na etaty. Coraz trudniej przyciągnąć do trenujących na Fortach Bema w spartańskich warunkach dzieci i młodzież.
Ciężkie życie CWKS
Klub istnieje właściwie tylko dzięki decyzji CWKS, który dwa tygodnie przed ogłoszeniem upadłości skierował sprawę przeciw Agencji Mienia Wojskowego. Właściciel terenów przy Fortach Bema nie wywiązał się bowiem z obietnicy, by na preferencyjnych warunkach przejął je klub. Trwa oczekiwanie na sprawę sądową. To może potrwać kilka lat. W tym czasie AMW nie może nic zrobić z tymi terenami. Nie może wyrzucić stąd klubu. Nie może sprzedać gruntów dowolnemu podmiotowi.
W klubie urzęduje tymczasem syndyk Tomasz Sadowski. Pozostawił na stanowisku dyrektora Janusza Dorosiewicza, ale z wyłączeniem decydowania o finansach. To on rozpoczął wdrażanie programu naprawczego. Najważniejszym jego punktem jest wyjaśnienie statusu terenów przy ul. Powązkowskiej 59. - Od AMW żądamy albo porozumienia w sprawie gruntów, albo odszkodowania - wyjaśnia Dorosiewicz. Dyrektor Legii liczy, że sprawa zostanie rozstrzygnięta do końca lutego. Liczy również na szybkie rozmowy z nowym ministrem sportu i nowym ministrem obrony narodowej. - Jeśli będzie wola obu stron, chcemy się porozumieć. Kiedy tylko zapadną odpowiednie uzgodnienia, wycofamy sprawę z sądu - mówi Dorosiewicz.
...i mieście
Kolejny pomysł Legii mediacji u prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz w celu oddłużenia klub wobec spółek miejskich. - W taki sposób miasto oddłużyło m.in. Polonię. Liczymy, że w podobny sposób potraktowana zostanie Legia. W najgorszym razie chcielibyśmy, aby anulowano nam odsetki karne. Użytkowanie liczników w czasie, w którym powstawały długi, nie jest bowiem do końca jasną sprawą - opowiada dyrektor. - Warto również zauważyć, że MON - sprzedając miastu tereny przy Łazienkowskiej - nie oddłużył CWKS-u - dodaje. Klub ma długi rzędu 10 mln zł.
Ale równie ważne jest, by równocześnie nie rosły długi. Pełnomocnik syndyka Kamil Wróbel zapewnia, że o to nie należy się martwić. - W lipcu zwolnieni zostali wszyscy pracownicy zatrudnieni w CWKS-ie. Następnie wraz z syndykiem wystąpiliśmy do sądu, by wyraził zgodę na jeden etat w każdej sekcji zrzeszonej w naszym klubie - opowiada Dorosiewicz. Legia dostała taką zgodę, dlatego syndyk mógł we wrześniu podpisać umowy z pracownikami pionu sportowego. Skąd biorą się pieniądze na wypłatę pensji dla trenerów? W tej chwili wpływy klubu to około 50 tys. zł miesięcznie. To kwoty, jakie pozyskujemy z wynajmu lokali, a także reklam. Pieniądze dla szkoleniowców nie mogą przekroczyć progu 25 tys. zł - mówi dyrektor CWKS.
Bunt koszykarzy
Od początku jasnym było, że przetrwają tylko te sekcje, które będą potrafiły same się utrzymać. - Od nas pieniędzy na działalność sportową, niestety, nie będzie - zapowiadał syndyk. Większość sekcji utrzymuje się na powierzchni głównie za sprawą składek członkowskich. W uprzywilejowanej sytuacji znajdują się te dyscypliny, które zdążyły już założyć stowarzyszenia - dzięki temu mają prawo występować o miejskie dotacje.
- Różne sekcje znalazły już chętnych do pomocy. My również, jednak wcześniej musimy wreszcie się zarejestrować - opowiada kierownik sekcji koszykówki Robert Chabelski. Jednak w ostatnich dniach koszykówka znalazła się w tragicznej sytuacji. Mimo że Chabelski robi wszystko, by zarejestrować w Krajowym Rejestrze Sądowym koszykarskie stowarzyszenie, w papierach wciąż czegoś brakuje. W efekcie w sekcji doszło do buntu. Gry w ostatnim meczu odmówił lider drużyny Kamil Sulima, blisko takiej decyzji są kolejni gracze. - Dość mamy opowiadania bajek. Pieniędzy nie ma od sierpnia. Od następnego tygodnia będę szukał nowego pracodawcy - grozi Sulima. We wtorek został zwolniony trener Michał Spychała.
Sprawy formalne to bolączka wszystkich sekcji CWKS-u. Dokumenty kierowane do poszczególnych sekcji, zgodnie z przepisami muszą być sprawdzone w biurze syndyka. Przez względy proceduralne dochodzi do nieporozumień. Tak było m.in. przy okazji transferu koszykarza Grzegorza Malewskiego do Znicza Pruszków. Malewski wysłał na Legię tzw. list czystości, w którym domagał się rozwiązania umowy. Legia nie zdołała odpowiedzieć w ustawowym terminie - list utknął u syndyka i na transferze, który nie doszedł do skutku, klub stracił ok. 20 tys. zł.
Prawo jest brutalne także dla tych sekcji, które - z uwagi na to, że nie działają jako stowarzyszenia - umowy sponsorskie podpisywały przez klubową "centralę". Wpływy z tych umów spływają do syndyka, nie zasilając w żaden sposób dyscyplin mających być dzięki tym pieniądzom utrzymywane. Taki problem ma na przykład sekcja piłki nożnej, dla której reklamę załatwił - gdy jeszcze działał w CWKS-ie - były piłkarz i trener Legii Stefan Białas. - Była to kwota 4 tys. zł miesięcznie. Te pieniądze naprawdę nas ratowały - wspomina były już pracownik Legii Ryszard Bartnik.
Zmiana statutu
- Jedynym ratunkiem jest tworzenie stowarzyszeń - powtarza Dorosiewicz. Dyrektor zapewnia, że od nowego roku wprowadzony zostanie nowy statut CWKS Legia. - Stworzymy długo oczekiwane Stowarzyszenie Stowarzyszeń. Większość sekcji przekształci się w struktury niezależne finansowo, kultywujące tradycję Legii i korzystające z jej herbu - mówi. Dorosiewicz ma nadzieję, że Legii pomoże wzrost zainteresowania sportem władz miejskich i państwowych. - Euro zrobi swoje - przewiduje. Nim to jednak się stanie, CWKS musi prosić o pomoc miasto stołeczne Warszawa. - W tej chwili 240 chłopców z sekcji piłki nożnej nie ma gdzie trenować. Będziemy się starali, by władze pozwoliły nam grać na nowych boiskach wybudowanych na Bemowie i na Marymoncie - mówi Dorosiewicz. W dalszej przyszłości CWKS chciałby wprowadzić się ze swoimi sekcjami na nowy stadion Legii przy Łazienkowskiej. - To jednak melodia przyszłości, a my żyjemy z dnia na dzień, w oczekiwaniu na lepsze jutro - kończy dyrektor.
CWKS LEGIA WARSZAWA
Centralny Wojskowy Klub Sportowy Legia to kontynuator powstałej w 1916 roku piłkarskiej drużyny Legionów i działającego od 1922 r. WKS Legia. W tej chwili klub z siedzibą na Fortach Bema prowadzi 15 sekcji: piłkarską (ale nie ta z Łazienkowskiej - tam działa Klub Piłkarski Legia, w którym CWKS ma tylko 2 proc. udziałów; piłkarze CWKS Legia na półmetku rozgrywek zajmują ostatnie miejsce w VI lidze), gimnastyczną, hokeja na lodzie, jeździecka (skoki), kolarska, koszykarską, lekkoatletyczną, pięcioboju nowoczesnego, podnoszenia ciężarów, siatkarską, strzelecką, szermierczą, tenisową i zapasów. Od grudnia 2004 r. prezesem zarządu jest były trener reprezentacji Polski i przed laty piłkarz Legii Jacek Gmoch. Sportowcy CWKS Legia zdobyli 86 medali olimpijskich, w tym 15 złotych, 27 srebrnych i 44 brązowych. 89 razy byli mistrzami świata, 91 razy mistrzami Europy.