"To dla mnie niepowtarzalna lekcja" – mówi trener Legii Jan Urban, który towarzyszy Leo Beenhakkerowi podczas zgrupowania w Turcji. W sobotę o godz. 18 piłkarze z naszej ligi zagrają z Bośnią. Holenderski selekcjoner ma zwyczaj, że na zgrupowania kadry zaprasza szkoleniowców zespołów Orange Ekstraklasy. Wcześniej towarzyszył mu m.in. Czesław Michniewicz. W tureckiej Antalii, gdzie przebywa kadra złożona tylko z graczy polskiej ligi, znalazło się miejsce dla Urbana.
Urban: Urlop nie jest ważny
"Absolutnie nie żałuję wylotu do Turcji. Nieważne, że będę miał krótszy urlop. Takiej szansy nie można było zmarnować. W ciągu kilku dni sporo się nauczyłem. Jestem pod wrażeniem pracy Beenhakkera, jego sposobu motywowania zawodników" – opowiada Urban. "Na czym polega moja rola? Staram się przede wszystkim nie przeszkadzać" – dodaje skromnie, ale kibice Legii nie muszą mieć kompleksów. Jak się okazuje, ich szkoleniowiec preferuje na co dzień bardzo podobny styl treningów jak Beenhakker.
"Obaj sporo czasu poświęcamy na zajęcia z piłką" – podkreśla trener Legii, który okazuje się niezastąpiony w Antalii. Powód? Podobnie jak Beenhakker dobrze mówi po hiszpańsku.
"Rozmawiam z Leo po hiszpańsku, ale ten język przydał się też podczas treningów. Np. wówczas, gdy trafiłem do „podgrupy” z trenerem bramkarzy Fransem Hoekiem. On też zna hiszpański. Czy rozmawiam z Leo przy kawce? Również..." – śmieje się trener.
Podczas obozu Urban może się czuć jak na Łazienkowskiej. Pod okiem jego i Beenhakkera trenuje aż czterech legionistów – Maciej Gostomski, Jakub Wawrzyniak, Jakub Rzeźniczak i Bartłomiej Grzelak.
"Moja obecność wcale nie znaczy, że mogą liczyć na pobłażanie. Przeciwnie, harują za dwóch" – mówi Urban. "Dla wielu zawodników z tej kadry spotkanie z Beenhakkerem to przygoda życia. Są pod wrażeniem. Niech się nie przejmują, że kadra poleciała do Turcji w krajowym składzie. Co z tego? Każdy tak zaczynał przygodę z reprezentacją, ja również" – przypomina szkoleniowiec Legii.
