Kilka dni temu Życie Warszawy przyznało nagrody dla sponsorów warszawskiego sportu. Wśród wyróżnionych podczas Balu Mistrzów Sportu Warszawy nie mogło zabraknąć firmy ITI, która od kilku lat jest właścicielem Legii. W dzisiejszym wydaniu gazety prezes Mariusz Walter dziękuje za nagrodę: "Nagroda dla ITI, którą odebrałem podczas Balu Mistrzów Sportu Warszawy, sprawiła mi dużą osobistą satysfakcję. Byłoby mi jeszcze bardziej przyjemnie, gdyby Legia została wybrana drużyną roku w Warszawie.
Walter: Robimy coś dobrego dla Warszawy
Widocznie jednak trzecie miejsce, zajęte przez naszych piłkarzy w ekstraklasie w sezonie 2006/2007, nie znalazło uznania u czytelników Życia Warszawy i członków kapituły, skoro żaden z legionistów nie znalazł się nawet w gronie nominowanych.
Jak widać, kibice stawiają piłkarzom z Łazienkowskiej wysokie wymagania. I bardzo dobrze. My też, mówię to nie tylko w swoim w imieniu, ale także pozostałych trzech członków zarządu: Jana Wejcherta, Bruno Valsangiacomo i Wojciecha Kostrzewy. Robimy wszystko, aby Legia była nie tylko w krajowej, ale także europejskiej czołówce. Jest to jednak bardzo trudne zadanie, gdyż nie zamierzamy osiągnąć tego celu poprzez spektakularne zakupy piłkarzy mających już na europejskim rynku wysoką renomę i cenę. Mamy pełne zaufanie do trenera Jana Urbana i dyrektora sportowego klubu Mirosława Trzeciaka. Dajemy im czas na stworzenie dobrego zespołu z piłkarzy mniej znanych, ale rozwojowych i ambitnych, takich jak np. ostatnio Astiz czy Grosicki.
Już wielu zawodników, że wspomnę tylko o Borucu, Janczyku i Fabiańskim, wyszło w świat dzięki grze w Legii. Nikogo, kto błyśnie talentem, na siłę nie zatrzymamy. Miejsce tych, którzy dostają szansę gry w znanych klubach, zajmą nowi, obiecujący gracze z kraju i zagranicy, bo Legia jest już znaną marką w Europie. Ale mnie się marzy, aby do pierwszego składu trafiali też zawodnicy wychowani na Łazienkowskiej.
Czasami ktoś mnie pyta, czy mam jeszcze serce dla Legii. Przecież podczas meczów muszę wysłuchiwać niewybrednych wyzwisk także pod moim adresem. No cóż, nie jest łatwo być sponsorem piłkarskiej drużyny w naszym kraju. Nie liczymy na wdzięczność kibiców. Ale czy z tego powodu, że ktoś nas obraża, mamy się gniewać? Robimy dalej swoje i odczuwamy satysfakcję, że bierzemy udział w czymś, bez czego Warszawa byłaby uboższa, choć przecież chodzi tylko o grę w piłkę nożną na przyzwoitym poziomie.
Jeszcze raz chciałbym podziękować, że ktoś wreszcie zauważył, iż robimy coś dobrego dla Warszawy." - powiedział właściciel Legii.
