Do Legii wpłynęła wczoraj oferta kupna Marcina Burkhardta ze szwedzkiego Norrkoeping. Jeśli działacze stołecznego klubu zaakceptują warunki umowy przedstawione przez Szwedów, "Bury" podpisze dziś kontrakt z Norrkoeping. Pismo wysłane przez działaczy szwedzkiego klubu jest objęte ścisłą tajemnicą. Z informacji Życia Warszawy wynika, że Norrkoeping jest w stanie wyłożyć za rozgrywającego Legii 400 tys. euro. Właściciele stołecznego klubu liczą na 600 tys.
Burkhardt sprzedany... ale tylko w budżecie klubu
Różnica 200 tys. euro jest kością niezgody między zainteresowanymi. Jeśli działacze obu klubów nie dojdą do porozumienia, Burkhardt zostanie w Legii, a jego menadżer Grzegorz Bednarz będzie mu próbował znaleźć innego nowego pracodawcę.
Działacze Legii nie chcą zgodzić się na mniejsze pieniądze za Burkhardta, bo w założeniach budżetowych klubu na ten rok, piłkarz... jest już sprzedany.
Aby kasa klubowa zgadzała się, Legia musi uzyskać za piłkarza taką cenę, jaką założono w budżecie. Szwedzi chętnie widzieliby u siebie urodzonego w Elblągu 25-latka, bo podczas meczu sparingowego z Oerebro byli zachwyceni jego grą. Chcą go kupić, nie wchodzi nawet w grę wypożyczenie "Burego" z Legii.
- Jego występ w sparingu był imponujący - stwierdził trener beniaminka szwedzkiej ekstraklasy Mats Jingblad. - Ma bardzo dobry przegląd pola, niezłe uderzenie z lewej nogi. Będziemy chcieli go zatrzymać na dłużej - dodał szkoleniowiec IFK.
Przypomnijmy, że stołeczny klub przed dwoma laty zapłacił za byłego gracza Amiki 600 tys. euro (wcześniej przez rok był wypożyczony z Wronek). Teraz cena piłkarza, który jesienią wystąpił ledwie w czterech meczach ligowych Legii, powinna być znacznie niższa. Burinho, jak nazywał piłkarza były szkoleniowiec stołecznego klubu Dariusz Wdowczyk, z racji jego niebagatelnych umiejętności technicznych, ma podpisany kontrakt z Legią do 30 czerwca 2009.