Po meczu w Grodzisku zwołano specjalną konferencję prasową. Jej tematem było serce Takesure Chinyamy. Napastnik z Zimbabwe w poprzednim sezonie grał w Dyskobolii. Po przeprowadzeniu rutynowych badań lekarze z Grodziska wykryli u niego wadę serca, która miała mu uniemożliwić uprawianie sportu. – Wobec wypowiedzi piłkarza, chcemy jednak je ujawnić. Zrobiliśmy kontrolne badania EKG. Ich wyniki oglądało później kilku kardiologów. Każdy z nich po 10 sekundach stwierdzał, że zawodnik nie może uprawiać sportu. Gdy chcieliśmy wykonać kolejne, menadżer zabrał zawodnika ze szpitala.
Dyskobolia o Chinyamie
Wyniki badań były wtedy jednoznaczne, ale nie muszą wyglądać tak teraz. Być może były to przejściowe zmiany w sercu – zastrzegł klubowy lekarz Dyskobolii Jacek Jaroszewski.
– Obserwowałem karierę piłkarską Chinyamy w Polsce. Właściwie to Takesure zawdzięcza mojej żonie, że nie biega dziś po afrykańskim buszu. Był na to skazany najpierw przez Legię, a później przez moich trenerów. Żona powiedziała, że może utrzymywać piłkarza z własnych dochodów, bo jest taki sympatyczny. I jego kariera w Grodzisku zaczęła nabierać rumieńców. W momencie zagrożenia życia zawodnika, po badaniach, postanowiłem jednak zrezygnować z jego zatrudnienia. Mało tego, poleciłem przekazać doktorowi Legii Stanisławowi Machowskiemu wszystkie wyniki. Nie chciałem dopuścić do powtórzenia sytuacji z naszym 16-letnim piłkarzem, który zmarł podczas meczu. A Takesure godzi teraz w dobre imię klubu – żalił się właściciel Dyskobolii Zbigniew Drzymała.
– Doktor Machowski wcześniej wyjechał z obozu w Grodzisku, gdzie latem przebywała drużyna, i zabrał Chinyamę na badania do Warszawy. Były one przeprowadzone w specjalistycznych klinikach. Wyniki nie potwierdziły, że Chinyama ma wadę serca – odpowiadał kierownik Legii Ireneusz Zawadzki.
